🌬️ Czyli Sprawa Trafia Na Policję
Z informacji zamieszczonych na stronie Wikipedia.org możemy się dowiedzieć między innymi, że w 2019 roku współprowadziła reality show Big Brother. Z kolei we wrześniu tego samego roku dołączyła do obsady prowadzących program śniadaniowy „Dzień dobry TVN”. Jej profil na Instagramie akrualnie posiada 122 tysięcy obserwatorów.
Wezwanie na policję z art 286 jako świadek umorzenie sprawy i wznowienie . Witam wszystkich. Mam problem z goście który ma firmę budowlana wykonał umnie pracę umowa była spisana na 5000zl plus do takowe prace na 1500zl których nie wykonał dostał 4000zl plus wykonana praca to była jakaś
W oknie chorzowskiej kamienicy pojawiła się rosyjska flaga i "Z", czyli symbol inwazji na Ukrainę. Sprawa została zgłoszona na policję, która przeprowadziła interwencję w mieszkaniu. Prokuratura oceni,
RE: jako Świadek na policji,jak sie dowiedzieć o umorzeniu. Kazda sprawa ma sygnaturę nadawaną przez prokuraturę czyli inaczej nr sprawy, rok i wydział prokuratury który to prowadzi. Wygląda to np tak- 3DS 2345/2014. To oznacza, ze sprawe prowadzi trzeci wydział doch-śledczy i jest to 2345 sprawa w 2014 r.
Zgodnie z art. 15 ustawy o zawodzie tłumacza, tłumacz przysięgły może odmówić wykonania tłumaczenia na żądanie policji, sądu czy prokuratury, jeżeli zachodzą bardzo ważne powody uzasadniające odmowę. Przykładowo może to być: zły stan zdrowia tłumacza, choroba – potwierdzona zwolnieniem lekarskim.
RE: Złośliwie porysowany samochód. 1. zgłosić możesz, jeżeli nie ma monitoringu na osiedlu to umorzą z powodu nie wykrycia sprawców. 2. parkować możesz gdzie chcesz, jeżeli nie ma wykupionych miejsc/zakazów - to jedynie sprawa dobrosąsiedzka, ale licz się, że ktoś może Ci kolejną rysę zrobić. 07-04-2012, 21:45.
Odrzucenie spadku po bliskim w niektórych przypadkach może okazać się nieskuteczne. Spadkobiercy, którzy się na to decydują, powinni pamiętać o regulowanych prawnie terminach oraz
Co roku na policję zgłaszanych jest kilka tysięcy zaginięć dzieci. Według statystyk Komendy Głównej Policji w 2017 roku zaginęło 6758 małoletnich, w 2018 r. – 5252, w 2019 r. – 2110
Wtedy majątek trafia do gminy, w której mieszkał, a jeśli miejsce zamieszkania jest nieznane, spadek zostaje przekazany Skarbowi Państwa. Spadek po rodzicach 2023 - zasady dziedziczenia i podatek
Niebieska karta to idealne narzędzie do uwiarygodniania bezpodstawnych oskarżeń i kłamstw. Jest zazwyczaj wykorzystywana do obrzucania błotem partnera przez kobietę w sytuacji konfliktu. Idealne narzędzie do dyskredytowania mężczyzny w walce o opiekę nad dziećmi. Z ochlapania takim niebieskim błotem ciężko jest się potem
Sprawa trafia do wyspecjalizowanego likwidatora, który w ciągu 30 dni wydaje decyzję. Samego zgłoszenia szkody możemy dokonać na wiele sposobów: dzwoniąc na infolinię towarzystwa ubezpieczeniowego, wypełniając formularz na stronie internetowej ubezpieczyciela, udając się osobiście do placówki, czy wysyłając zgłoszenie pocztą
Finalnie sprawa trafia przed sąd rodzinny.Zasadą jest, że sąd rozstrzyga sprawę po przeprowadzeniu rozprawy, na której zeznają nieletni oraz świadkowie.Jeżeli okoliczności i charakter sprawy, a także celowość zastosowania i dobór środków wychowawczych nie budzą wątpliwości, sąd rodzinny orzeka na posiedzeniu o zastosowaniu środków wychowawczych.
dTK6BO9. Artur Mezglewski Wiedzę o postępowaniach w sprawach o wykroczenia drogowe społeczeństwo czerpie z mediów, tzn. z materiałów przygotowywanych przez Policję, które za pośrednictwem mediów są upubliczniane. Jest to wiedza wątpliwej wiarygodności. Zwykły, porządny obywatel nie zdaje sobie sprawy, że i on – w każdej chwili – może stać się negatywnym bohaterem wykroczeniowej wokandy. I wcale nie musi zrobić nic niezgodnego z prawem. Wystarczy, że jakiś funkcjonariusz skieruje przeciwko niemu wniosek o ukaranie do sądu. I wtedy dopiero przekona się na własnej skórze, w jakim kraju żyje. 1. Co się dzieje zanim sprawa trafi do sądu? W postępowaniu przedsądowym Policja lub inny uprawniony organ, przeprowadza czynności wyjaśniające, które mają na celu: 1) ustalenie czy istnieją podstawy do wystąpienia do sądu z wnioskiem o ukaranie, 2) zebranie danych niezbędnych do sporządzenia wniosku o ukaranie (art. 54 § 1 kpw). Osoba podejrzana o popełnienie wykroczenia praktycznie nie uczestniczy w tych czynnościach. Ma ona jedynie możliwość złożenia wyjaśnień. Wprawdzie w art. 54 § 6 kpw jest mowa o tym, iż osoba podejrzana ma prawo „zgłosić wnioski dowodowe”, jednakże w praktyce Policja nie rozpatruje takich wniosków, a nawet na te wnioski nie odpowiada. Materiał gromadzony przez Policję jest zatem jednostronny. O winie określonego uczestnika ruchu decyduje praktycznie policjant obecny na miejscu zdarzenia (po ewentualnej telefonicznej konsultacji z oficerem dyżurnym). W przypadku wykroczeń drogowych nie przeprowadza się żadnych pomiarów, badań itp. Na miejsce zdarzenia przyjeżdżają funkcjonariusze, którzy nie posiadają nawet umiejętności wykonania prawidłowego szkicu sytuacyjnego, nie mówiąc już o bardziej złożonych czynnościach wykrywczo-operacyjnych. Nie zabezpiecza się też śladów zdarzenia. Po prostu policjant dokonujący interwencji „jednym rzutem oka” ocenia o popełnieniu wykroczenia przez określonego uczestnika ruchu i proponuje mandat lub zapowiada złożenie wniosku o ukaranie do sądu. W praktyce bardzo rzadko zdarzy się, aby to „orzeczenie” policjanta zostało później zmienione. Bardzo rzadko zdarzy się też, aby odmiennej oceny zaistniałego zdarzenia dokonał sąd. 2. Jakie dokumenty są przesyłane do sądu? W każdym przypadku do sądu przesyłany jest wniosek o ukaranie oraz notatka urzędowa sporządzona przez funkcjonariusza. Ponadto do wniosku o ukaranie załącza się protokół przesłuchania osoby podejrzanej o popełnienie wykroczenia – o ile takie przesłuchanie miało miejsce. Dla polskiego sądu są to wystarczające „dowody” pozwalające wydać wyrok skazujący. Nie mniej jednak – w zależności od stawianego zarzutu oraz pragmatyki przyjętej w danej komendzie – do sądu przesyłane się jeszcze inne dokumenty. Np. w przypadku zarzutu przekroczenia dozwolonej prędkości do wniosku o ukaranie załączane są świadectwo legalizacji radaru oraz raport z urządzenia rejestrującego. Ręczne mierniki prędkości, którymi dysponuje Policja nie rejestrują zdarzeń, dlatego w tych przypadkach całe dochodzenie ogranicza się do dokonania przesłuchania funkcjonariusza, który wykonywał pomiar. Zeznania funkcjonariuszy stanowią zwykle jedyny dowód obciążający w sprawach o wykroczenia bezskutkowe (np. tamowanie ruchu, niepodporządkowanie się znakowi) . Sporadycznie – w przypadku kolizji drogowych – do akt sprawy są dołączane nieprofesjonalne szkice sytuacyjne oraz opinie biegłych. 3. O czym należy wiedzieć uczestnicząc w procesie sądowym? a) Sędzia nie jest po twojej stronie Polskie sądy nie są bezstronne. Sędzia, policjant, biegły sądowy, prokurator – to jedna drużyna. Wszyscy się znają i zapewne mają ze sobą różne interesy. Policjant lub prokurator może sobie np. przyjść do sekretariatu i zabrać akta (no może nie zawsze i nie w każdym sądzie). Policjant na rozprawie może się uśmiechać, dopowiadać, wtrącać. A spróbuj kolego ty wtrącić się lub zaśmiać – zobaczysz, gdzie twoje miejsce. b) Nie należy sędziemu mówić wszystkiego o co pyta Sędzia zadaje obwinionemu pytania nie po to, aby poznać prawdę, ale po to, aby skłonić go do takich zeznań, które będą świadczyć o jego winie. Polski wymiar sprawiedliwości odstąpił od dociekania prawdy materialnej o zdarzeniu. Sędzia może sobie sam ustalać wersję zdarzenia – bo rzekomo ma do tego prawo. Szerzej na temat stosowania zasady prawy materialnej była mowa tutaj: Skoro zatem w sądzie nie idzie o prawdę, to też sądowi się prawda nie należy. Powiem nawet dosadniej – polskie sądy nie zasługują na to, aby mówić im cała prawdę – wedle ewangelicznej zasady „nie rzucaj perły między wieprze”. Każdy obwiniony winien sobie przed rozprawą spisać na kartce co chce powiedzieć sądowi i co jest dla niego korzystne. I niech nic więcej ponad to nie mówi. Ani słowa. Pamiętajmy, że obwiniony ma prawo do odmowy udzielenia odpowiedzi na każde pytanie. Należy z tego prawa korzystać. c) Nie dajmy się ująć miłej powierzchowności sędziego Większość sędziów to gbury – osobnicy apodyktyczni, nie przyjmujący żadnych racji, nieomylni i nieprzyjemni w kontakcie. Nie muszą się wysilać na grzeczność, bo nikt ich z tej grzeczności nie rozlicza. Ale niektórzy sędziowie są mili. Na tych radzę uważać szczególnie. Ich pozorna uprzejmość porównywalna jest do głaskania kury, której się za chwilę utnie głowę. Jeśli sędzia jest miły, to oznacza, że jest człowiekiem wrażliwym i nie wyda na ciebie wyroku skazującego w twojej obecności. Raczej zdecyduje, że ogłoszenie wyroku nastąpi za tydzień. I pouczy cię, że obecność na ogłoszeniu nie jest obowiązkowa, a nawet niepotrzebna, bo przecież o treści wyroku można dowiedzieć się telefonicznie… Przykład: Sędzia Artur Lipiński (Sąd Okręgowy w Krośnie) rozpatrywał apelację od wyroku skazującego w sprawie „o trzy kwiatki”, o której pisaliśmy na naszych łamach (sygn.. akt II Ka 92/13) Sędzia Lipiński to „ludzka twarz polskiego wymiaru sprawiedliwości” – znana postać medialna. Na rozprawie w dniu 24 kwietnia 2013 r. niewiele się działo. Sędzia Lipiński zapytał obwinioną czy przyznaje się do zniszczenia trzech kwiatków, a po wysłuchaniu jej wyjaśnień zadecydował, że ogłoszenie wyroku będzie miało miejsce następnego dnia, tj. 25 kwietnia 2013 r. Sędzia głosem pełnym ciepła pouczył obwinioną, żeby na to ogłoszenie nie przychodziła, gdyż wyrok zostanie jej wysłany na adres domowy. Obwiniona wyszła z sądu przekonana, że wyrok będzie uniewinniający. Następnego dnia sędzia Artur Lipiński wydał wyrok utrzymujący w mocy wyrok Sądu I instancji, w którym wobec obwinionej orzeczona została kara grzywny oraz obowiązek zapłaty równowartości zniszczonego mienia (tzn. trzech kwiatów juki) w wysokości 45 zł. W uzasadnieniu wyroku sędzia Lipiński stwierdził, iż wyrok Sądu Rejonowego był trafny. d) Zadaniem sędziów jest skazywać Domniemanie niewinności to mit. Nie ma żadnego domniemania niewinności polskim procesie wykroczeniowym. W polskim procesie wykroczeniowym obowiązuję zasada domniemania winy. Jeśli wpłynął na ciebie wniosek o ukaranie, tzn. że trzeba cię skazać. Tak swoją powinność rozumie polski sędzia i do takiej postawy jest formowany na licznych kursach i szkoleniach. Sędziowie są uczeni zasady: „lepiej kogoś skazać niż nie”. Jeśli zatem nie chcesz zostać skazany, to musisz udowodnić, ze jesteś niewinny. TO TY TO MUSISZ ZROBIĆ. Nikt tego nie zrobi za ciebie. Sędzia z własnej woli nie przeprowadzi żadnego dowodu, który mógłby być na twoją korzyść. Na niekorzyść tak, owszem. Dlatego to ty musisz zdobywać dowody swojej niewinności. Rola jaką pełnią sędziowie w obecnym systemie „wymiaru sprawiedliwości” bliższa jest pozycji kata niż mędrca poszukującego prawdy. e) Sędzia ma pełną władzę nad przebiegiem procesu i jego wynikiem Od sędziego w procesie karnym zależy wszystko. Każda decyzja podejmowana jest z urzędu. Sędzia decyduje czy dany dowód zostanie przeprowadzony czy nie. Chcesz opinii biegłego? Sędzia zadecyduje o tym, czy i kto przygotuje opinię. Sędzia nie powierzy przygotowania opinii biegłemu, którego nie zna. Taki biegły jest później wdzięczny, bo sędzia daje mu zarobić. Na pewno nie napisze opinii, która byłaby nie pomyśli sędziego. A jeśli taką napisze, to będzie to ostatnia opinia, jaką dostał do przygotowania. Nie wystarczy na rozprawie coś powiedzieć, albo o coś zapytać. To sędzia decyduje, które pytania są dobre, a które nie. Jeśli np. zapytasz policjanta o jego kwalifikacje – sędzia pytanie uchyli. Sędzia decyduje, jakie słowa zostaną zapisane w protokole rozprawy. Ty możesz mówić „ogień”, a on zapisze „woda”. Protokół podpisuje sędzia i protokolant. Mogą w nim zapisać co chcą. A jeśli będą chcieli coś dodać po czterech dniach albo zmienić, to napiszą nowy protokół rozprawy. Można oczywiście składać wnioski o sprostowanie protokołu. Wówczas sędzia – na posiedzeniu niejawnym (czyli przy kawie) – przesłucha swojego protokolanta na tę okoliczność i ustali, że wniosek o sprostowanie protokołu jest bezzasadny. f) O czym myśli sędzia? Sędzia myśli tylko o dwóch rzeczach: o tym, żeby mu II instancja nie uchyliła wyroku oraz o tym jak mało zarabia. Pewnie niejeden myśli jeszcze o tym, jak tu zostać adwokatem. Dobrze jest być adwokatem, gdy sędziami są sami koledzy… g) Jaki jest stosunek sędziego do obwinionego? Sędziemu obwiniony jest potrzeby tylko po to, aby został przesłuchany (czyli po to, aby II instancja nie uchyliła mu wyroku z powodu nieprzesłuchania obwinionego). To co wyjaśnia obwiniony nie ma większego wpływu na dokonywanie przez sąd ustaleń w przedmiocie przebiegu zdarzenia. Jeśli w swoich wyjaśnieniach obwiniony podważa zeznania policjantów, to każdy sąd w Polsce uzna w wyroku skazującym, iż: „sąd nie dał wiary wyjaśnieniom obwinionego, bowiem były one sprzeczne z jasnymi, konsekwentnymi i korelatywnymi zeznaniami świadków (funkcjonariuszy). Wskazać należy, iż funkcjonariusze nie mieli żadnego powodu, by obciążać obwinionego swymi zeznaniami. W ocenie Sądu wyjaśnienia obwinionego stanowiły tylko i wyłącznie jego linię obrony i miały na celu uniknięcie odpowiedzialności za wykroczenie”. Po złożeniu zeznań obwiniony staje się niepotrzebny i tylko sędziemu przeszkadza w wykonywaniu jego pracy (tzn. w skazywaniu). Sędziowie stosują różne metody, aby zniechęcić obwinionego do przychodzenia na kolejne terminy rozpraw. Przede wszystkim często pouczają, że obecność na rozprawie jest nieobowiązkowa. Jeśli to nie skutkuje, to stosują inne chwyty, np. wyznaczają rozprawy w terminach niedogodnych dla obwinionego (np. gdy obwiniony mieszka daleko, to wyznaczają rozprawy wcześnie rano). Przykład: Sędzia Ewa Kościuk z Sądu Rejonowego w Chełmie, prowadząca sprawę o sygn. VII W 537/12 kilkakrotnie sugerowała obwinionemu, że nie musi on przyjeżdżać na kolejne terminy rozprawy. Ale ten się uparł i na wszystkie terminy przyjeżdżał – aktywnie uczestnicząc w procesie. Zaczęła zatem na złość wyznaczać rozprawy na sam początek wokandy, czyli na godzinę pomimo iż obwiniony prosił o wyznaczanie rozprawy na późniejsze godziny (obwiniony mieszkał ok. 300 kilometrów od siedziby sądu). Sędzina wyznaczyła rozprawę na godzinę nawet wówczas, gdy termin ten był już zajęty. Dowód: autor niniejszego opracowania dysponuje fotografią wokandy na dzień 20 grudnia 2012 (sala nr 9), na której na godzinę wyznaczone zostały jednocześnie dwie sprawy – w tym sprawa VII W 537/12. Zaś na godzinę zaplanowano kolejną rozprawę. h) Sędzia rozpatrujący apelację Wielu ludzi skrzywdzonych wyrokiem pisze płomienne apelacje, licząc na uchylenie go przez sąd okręgowy. Cała złość i wszelkie emocje kierowane są wówczas pod adresem sędziego, który wydał wyrok w I instancji. Do wielu ludzi jeszcze nie dociera, że to nie sędzia, ale cały system jest chory. Polski wymiar sprawiedliwości nie tylko spełnia ludzkich oczekiwać, tzn. nie sądzi sprawiedliwie, ale zachowuje się jak aparat ucisku wrogiego, obcego państwa. Sędzia sądu okręgowego, który rozpatruje apelację, najczęściej nawet nie czyta akt. Przegląda je tylko pobieżnie przed rozprawą i w zdecydowanej większości przypadków utrzymuje wyrok I instancji w mocy. W sprawach o wykroczenia praktycznie nie ma kontroli kasacyjnej (stronie przysługuje jedynie prośba o wniesienie kasacji, która wnieść może Prokurator Generalny lub Rzecznik Praw Obywatelskich). Z powodu braku tej kontroli, poziom orzekania w sądach okręgowych w sprawach o wykroczenia, jest beznadziejnie niski. 4. Jakie możliwości skutecznego działania ma obwiniony? a) Wyjaśnienia w formie pisemnej Ponieważ obwiniony nie ma wpływu na to, co znajdzie się w protokole rozprawy, dlatego w celu skuteczniejszej obrony, wszystkie swoje istotne oświadczenia powinien zawrzeć w formie pisemnej. Jako załączniki do owych wyjaśnień można wnosić wszelkie dokumenty mające znaczenie dla ustalenia prawdy materialnej. Jeśli sędzia będzie zniechęcał lub odradzał złożenie pism lub dokumentów (co się dość często zdarza) – należy wykazać upór i konsekwencję i stanowczo domagać się dołączenia tych pism do akt sprawy. Można też po prostu pisma wysłać pocztą – wówczas bez żadnych ceregieli znajdą się one w aktach sprawy. b) Dowody sprowadzone na rozprawę Obwiniony ma prawo sprowadzić na rozprawę świadków i przedstawić inne dowody – o czym zostaje pouczony w zawiadomieniu o rozprawie. Realizacja tego podstawowego prawa niestety również uzależniona jest od sędziego, który dowodu z zeznań świadka może nie dopuścić. Przykład: W sprawie toczącej się przed Sądem w Poddębicach (Zamiejscowy Wydział Sądu Rejonowego w Łasku), sędzia Małgorzata Kaczmarek nie dopuściła dowodu z zeznań świadka, który został sprowadzony przez obwinionego na rozprawę (świadek przyjechał z miejscowości odległej o ponad 300 km). Sędzia argumentowała to tym, iż przybyły świadek nie był bezpośrednim świadkiem zdarzenia. Świadek ten rozmawiał telefonicznie z obwinionym bezpośrednio po zdarzeniu, w momencie, kiedy obwiniony został zatrzymany przez Policję – i na tę okoliczność został przez obwinionego poproszony o przyjazd na rozprawę. Świadek ten znał wprawdzie sprawę tylko ze słyszenia, ale jego zeznania dałyby sądowi większe możliwości dokonania prawidłowych ustaleń faktycznych. Obwiniony zadzwonił do prawnika, opisał mu przebieg zdarzenia, oczekując jego porady. Prawnik był zatem świadkiem tego, co mówił obwiniony bezpośrednio po zdarzeniu. Niedopuszczenie tego dowodu stanowi rażące naruszenie prawa do obrony. Jest także przejawem niedopuszczalnej arogancji ze strony sędziego. c) Wnioski dowodowe W praktyce sądy bez większych utrudnień przychylnie podchodzą do wniosków o zwrócenie się do określonych instytucji o dostarczenie żądanych dokumentów. Sędziowie nie oddalają też zwykle wniosków o powołanie biegłego z zakresu ruchu drogowego. Wszak wszyscy na tym zyskują: znajomy z listy zarobi parę groszy, a postępowanie dowodowe zostanie uznane przez instancję wyższą za wnikliwe. A obwiniony i tak za opinię zapłaci…. bo przecież zostanie skazany. No, w naj gorszym wypadku – jeśli by sprawa ulegnie przedawnieniu – to za opinię zapłaci Skarb Państwa. Zupełnie inaczej wygląda sprawa, jeśli obwiniony wnosi o powołanie biegłego spoza listy biegłych „obowiązującej” w danym okręgu (tzn. gdy domaga się o powołanie biegłego spoza lokalnego układu). Takie wnioski zwykle nie przechodzą. Najtrudniej uzyskać aprobatę sędziego na przeprowadzenie jakiegokolwiek dowodu na miejscu zdarzenia. Tymczasem takie dowody, jak oględziny miejsca zdarzenia, czy też eksperyment procesowe, mają kolosalne znacznie dla wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy. d) Upublicznienie rozprawy Wielu ludziom nawet w głowie się nie mieści jak bezczelny i cyniczny na rozprawie może być sędzia. Obwiniony zwykle jest sam na sali rozpraw i można z nim robić co się chce. Dlatego wskazane jest, aby obwiniony postarał się o przybycie na rozprawę jakiejś publiczności. Korzystne byłoby nagrywanie rozprawy, ale na to trzeba uzyskać zgodę sędziego.
Gwałciciel podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Przestępstwo zgwałcenia naraża na cierpienia fizyczne i psychiczne a także traumę związaną z tym aktem przemocy. Niestety, zgłaszalność wypadków gwałtu jest niska, gdyż kobiety boją się dalszych upokorzeń. W przypadku gwałtu w małżeństwie mają obawy, że nikt ich nie zrozumie i nie uwierzy, chcąc zapomnieć o tym co się stało. Należy zaznaczyć, że przestępstwo gwałtu jest to przestępstwo wnioskowe, co nie pozwala na ingerencję osób trzecich. Przepis ten ma na celu ochronę kobiet przed kolejnymi traumami i upokorzeniami oraz pozwala im decydować czy chcą ukarania sprawcy. Niestety właśnie sprawcy często pozostają bezkarni, zastraszając swoje ofiary. Przestępstwo zgwałcenia w Kodeksie karnym Przestępstwo gwałtu zostało uregulowane w art. 197 Kodeksu karnego, który stanowi, że kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Jeżeli sprawca, doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia wspólnie z inną osobą, wobec małoletniego poniżej 15 lat, wstępnego, zstępnego, przysposobionego, przysposabiającego, brata lub siostry, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. Jeżeli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5. Zobacz serwis: Kodeks karny Tryb ścigania Przestępstwo zgwałcenia ścigane jest na wniosek osoby pokrzywdzonej. Jeżeli osoba pokrzywdzona zdecyduje się na ściganie sprawcy powinna złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wraz z wnioskiem o ściganie. Wówczas prokuratura lub policja mogą już na zasadzie postępowania z urzędu przeprowadzić śledztwo. W przypadku osoby małoletniej wniosek mogą złożyć przedstawiciele ustawowi osoby małoletniej, opiekunowie prawni lub faktyczni. Ofiarą zgwałcenia może być zarówno kobieta, jak i mężczyzna. Pozostawienie sprawcy i osoby pokrzywdzonej w związku małżeńskim lub konkubinacie nie stanowi okoliczności wyłączającej bezprawność czynu przewidzianego w art. 197 KK. Pokrzywdzonym w przypadku przestępstwa zgwałcenia może być także osoba uprawiająca prostytucję. Stosunek seksualny z małoletnim poniżej 15 roku życia karany jest bezwzględnie, niezależnie od tego czy był on dobrowolny, czy miał postać zgwałcenia. Postępowanie dowodowe Ofiara powinna jak najszybciej zgłosić się do organów ścigania. Szczególnie ważne jest badanie lekarskie, które stanowi zazwyczaj główny dowód w sprawie. Powinno zostać wykonane w ciągu 24 godzin od zdarzenia. Badanie to ma niejako dwa znaczenia: z jednej strony ewentualne obrażenia zostaną opatrzone przez lekarza specjalistę, a z drugiej wszelkie ślady zdarzenia, np. ślady spermy, obrażenia wewnętrzne zostaną szczegółowo opisane i zabezpieczone. Policja może zlecić przeprowadzenie takiego badania, które w tym przypadku jest badaniem bezpłatnym. Kobieta może również sama udać się do lekarza w celu sporządzenia świadectwa lekarskiego, które w tym przypadku jest odpłatne. Zdarza się, że badania są powtarzane w trakcie postępowania karnego przez biegłego lekarza. Dowodami mogą być również zeznania świadków, dokumentacja medyczna, nagrania, sms-y, wiadomości e-mail. Zobacz serwis: Sprawy karne W przypadku, gdy kobieta zaszła w ciążę w wyniku czynu zabronionego może legalnie domagać się jej przerwania. Kobieta ma 12 tygodni na uzyskanie zaświadczenia prokuratora o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a następnie na uzyskanie świadczenia usunięcia ciąży. Kobieta, szczególnie w przypadku gwałtu przez osobę nieznaną, powinna poddać się testom, których celem jest wykrycie istnienia prawdopodobieństwa zakażenia wirusem HIV. Na terenie całego kraju działają punkty konsultacyjne Krajowego Centrum ds. AIDS, w których można bezpłatnie wykonać badanie. Zobacz: Co robić gdy sprawca przemocy wyjdzie z zakładu karnego Chcesz dowiedzieć się więcej, sięgnij po naszą publikację Umowy o pracę – zawieranie i rozwiązywanie Tylko teraz Czy ten artykuł był przydatny? Dziękujemy za powiadomienie Jeśli nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania w tym artykule, powiedz jak możemy to poprawić. „Chciałabym zgłosić usiłowanie gwałtu…”. Policja: proszę przyjść jutro | Fundacja Centrum Praw Kobiet Anna-Maria Żukowska, rzeczniczka mazowieckiego SLD, na jednym z komisariatów chciała zgłosić usiłowanie gwałtu. Od policjantki najpierw usłyszała, żeby „przyszła jutro” a potem, że to może wcale nie była próba gwałtu tylko „natręctwo”, bo przecież „wie pani, jacy są mężczyźni”. Godzina 22:00. Żukowska udaje się na posterunek policji z postanowieniem złożenia zawiadomienia o próbie gwałtu. Przy okienku w komisariacie zastaje policjanta i policjantkę. Gdy wyjawia w jakiej sprawie przychodzi (usiłowanie gwałtu sprzed tygodnia) słyszy, żeby przyszła jutro. Nie chce jutro. Chce dziś. Funkcjonariuszka prosi więc by opowiedziała co się stało. Żukowska w holu komisariatu, przy automacie do kawy i okienku dla interesantów opowiada o prawdopodobnie najtrudniejszej ze spraw, jaka do tej pory ją dotknęła. – Policjanci ze sceptycyzmem wysłuchują mojej opowieści. Pytają, czy mam jakieś dowody. Mam. Podaję je przez okienko. Uczucie zimna narasta. Policjanci uznają, że im się nie wydaje, że to był gwałt, skoro nie doszło do penetracji – relacjonuje swoje przeżycia Żukowska na blogu w portalu Małżeństwo za gwałt? Po ponad pół godzinie kobieta trafia wreszcie do oficera dyżurnego, który teraz musi całą sytuację usłyszeć jeszcze raz by… zdecydować, czy przyjąć zawiadomienie. Oficer-kobieta znowu próbuje przeforsować swoją teorię o „natręctwie” mężczyzn i tym, że może wcale żadnego usiłowania gwałtu nie było. W tym czasie dowiaduje się również, że „podobno 1/3 kobiet zgłaszających zgwałcenie robi to po to, żeby coś uzyskać”. Na przykład „wymusić zawarcie małżeństwa”. Po jakimś czasie tłumaczenia jeszcze raz wszystkiego od nowa Żukowska trafia wreszcie do pokoju przesłuchań, by znów zacząć opowiadać to samo – już po raz trzeci tej nocy. W czasie składania zeznań do pokoju przesłuchań wpada technik- mężczyzna. – Pan od majtek – rzuca policjantka. Gdy już Żukowska podpisuje protokół zdania odzieży słyszy od oficer – dyżurnej, że ta „spodziewała się białych majtek i czarnych rajstop”. – W sumie wszystko trwało pięć godzin. Z komisariatu wyszłam o 3 nad ranem – relacjonuje w rozmowie z Żukowska. Kobieta całą sytuację zgłosiła przełożonym funkcjonariuszy. – W takich wypadkach należy złożyć skargę, jest cała droga służbowa, którą trzeba przejść. W samej policji znajduje się wydział kontroli i to on bada później złożone skargi – mówi. – Nic nie wiem o takim zdarzeniu więc trudno jest mi je komentować – mówi Krzysztof Hajdas, zastępca rzecznika KGP. Statystyki: co roku 30 tys. ofiar gwałtów Według policyjnych statystyk co roku w Polsce do gwałtów dochodzi od 1800 do 2300 razy. Z kolei ze statystyk Niebieskiej Linii wynika, że rocznie ofiarą gwałtu pada 30 tys. polskich kobiet. Ale – jak alarmują eksperci i znawcy tematu – ta liczba może być nawet dwa razy większa, bo wiele ofiar zwyczajnie wstydzi zgłosić się na policję. Dodatkowym czynnikiem, który wyzwala w kobietach niechęć do takiego zawiadomienia jest to, że stają się one ofiarami swoich najbliższych. Aż 80 proc. wszystkich sprawców gwałtów jest wcześniej znanych kobiecie. O tym, że w Polsce trudno jest zgłosić zawiadomienie o gwałcie informują co jakiś czas organizacje kobiece. Kobiety mogą zniechęcać dodatkowo procedury jakie muszą przejść by złożyć takie zawiadomienie. Centrum Praw Kobiet alarmuje, że w trakcie prowadzonego śledztwa to na kobiecie ciąży obowiązek udowodnienia, iż to nie ona sprowokowała gwałciciela. Kobiety muszą odpowiadać na pytania dotyczące ich wcześniejszego życia seksualnego – muszą udowodnić, że przed całym zdarzeniem dobrze się prowadziły. Od jakiegoś czasu politycy zapowiadają zmiany w prawie. Faktem jest, że w Polsce gwałciciele mogą liczyć na łagodne traktowanie. Dla porównania – średnia długość kary za gwałt w USA wynosi 10 lat więzienia, w Wielkiej Brytanii 7 lat, a w Polsce jedynie 3 lata. W lipcu klub Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry złożył projekt nowelizacji kodeksu karnego zaostrzający kary za gwałt. Solidarna Polska chce, by gwałt był klasyfikowany jako zbrodnia – a nie jak do tej pory jako występek i aby minimalna kara za gwałt wynosiła 3 lata (obecnie – 2 lata). Dodatkowo w przypadku gwałtu, zdaniem Solidarnej Polski, należy znieść warunkowe zawieszenie kary za gwałt. W przypadkach najbardziej brutalnych gwałtów – zdaniem polityków – kara powinna wynosić nawet 25 lat więzienia. A za gwałt na dziecku, członku rodziny czy przy gwałcie zbiorowym kara powinna wynosić co najmniej pięć lat pozbawienia wolności. Projekt Solidarnej Polski prawdopodobnie nie zostanie przyjęty, ponieważ nie ma poparcia innych partii. Swój projekt złożył również klub Platformy Obywatelskiej. Posłowie PO chcą aby gwałt był ścigany z urzędu a nie jak do tej pory – na wniosek. Zmiany mają dotyczyć również przesłuchiwania ofiary – ma się odbywać to tylko raz i przy udziale prokuratora. Nie wiadomo jednak kiedy i czy projekt PO zostanie przyjęty przez Sejm. Amelia Panuszko Zgłoś przestępstwo – – Portal Jesteś świadkiem albo ofiarą przestępstwa? Ktoś ukradł ci samochód albo rower? A może ktoś cię oszukał? Zgłoś takie zdarzenie na policji albo w prokuraturze. Sprawdź, jak to zrobić. Na policji lub w prokuraturze Zdalnie Anonimowo Rozwiń tekst Każdy, kto: ma informację o przestępstwie lub jest jego świadkiem, jest ofiarą przestępstwa. Rozwiń tekst Dokument ze zdjęciem, który zawiera twoje dane – na przykład prawo jazdy, dowód osobisty, paszport, książeczkę wojskową. W niektórych sytuacjach musisz przygotować dodatkowe dokumenty, na przykład: dokumenty, które pozwolą rozpoznać skradziony przedmiot, bo na przykład zawierają jego numery fabryczne – jeśli ktoś ukradł twoją rzecz, na przykład sprzęt RTV, rower, telefon komórkowy, dokumenty lekarskie, na przykład wypis ze szpitala, prześwietlenie – jeśli udzielono ci pomocy medycznej. Rozwiń tekst Przygotuj wszystkie potrzebne dokumenty. Szczegóły znajdziesz w sekcji Co musisz przygotować. Idź na policję albo do prokuratury. Szczegóły znajdziesz w sekcji Gdzie zgłaszasz. Opowiedz wszystko, co wiesz o przestępstwie. Policjant albo prokurator spisze protokół z twoimi zeznaniami. Przeczytaj go uważnie i jeśli wszystko się zgadza, podpisz. Wysłuchaj, jakie masz prawa i obowiązki. Jeśli masz wątpliwości – porozmawiaj z policjantem albo prokuratorem. Czekaj na list z decyzją o wszczęciu albo umorzeniu postępowania w sprawie Rozwiń tekst Jak najszybciej – dzięki temu zwiększysz szansę na zatrzymanie sprawcy lub odnalezienie skradzionej rzeczy. Jeśli na przykład zgubisz dowód, sąsiad zaleje twoje mieszkanie albo sprzedawca nie zgodzi się na zwrot towaru, który według ciebie ma wady techniczne – nie zgłaszaj tego na policji albo w prokuraturze. Takie zdarzenia nie są przestępstwami. Rozwiń tekst w dowolnej jednostce policji. Jeśli zgłosisz przestępstwo w jednostce, która nie jest właściwa dla miejsca jego popełnienia – twoje zgłoszenie zostanie przekazane do odpowiedniej jednostki, gdzie sprawa będzie prowadzona, w każdej jednostce prokuratury, w godzinach pracy, czyli najczęściej od do Sprawdź dane kontaktowe jednostek prokuratury. Rozwiń tekst Rozwiń tekst Dzięki temu pomożesz policji w zatrzymaniu przestępcy i na przykład: uchronisz siebie i innych przed jego kolejnymi działaniami – na przykład przed kolejną kradzieżą albo pobiciem, zwiększysz bezpieczeństwo w swojej okolicy, odzyskasz swoje rzeczy albo pieniądze – jeśli ktoś cię okradł albo oszukał. Rozwiń tekst Ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji ( Dz. U. z 1990 r. poz. 179) Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego (Dz. U. z 1997 r. Nr 89 poz. 555). Rozwiń tekst Każdy, kto: ma informację o przestępstwie lub jest jego świadkiem, jest ofiarą przestępstwa. Rozwiń tekst Pisemne zawiadomienie o przestępstwie – możesz skorzystać ze wzoru zawiadomienia o przestępstwie – otwórz plik w nowym oknie. W zawiadomieniu napisz jak najwięcej informacji na temat przestępstwa, które zgłaszasz: opisz dokładnie, co się stało, w jaki sposób, kiedy i gdzie, napisz, kto jest sprawcą – jeśli wiesz, podaj nazwę i adres jednostki policji lub prokuratury, do której wysyłasz zawiadomienie, podaj swoje dane kontaktowe: imię, nazwisko, telefon i adres – żeby policja mogła się z tobą skontaktować, podpisz się. W niektórych sytuacjach musisz przygotować dodatkowe dokumenty, na przykład: dokumenty, które pozwolą rozpoznać skradziony przedmiot, bo na przykład zawierają jego numery fabryczne – jeśli ktoś ukradł twoją rzecz, na przykład sprzęt RTV, rower, telefon komórkowy, dokumenty lekarskie, na przykład wypis ze szpitala, prześwietlenie – jeśli udzielono ci pomocy medycznej. Rozwiń tekst Przygotuj wszystkie potrzebne dokumenty. Szczegóły znajdziesz w sekcji Co musisz przygotować. Napisz zawiadomienie o przestępstwie. Szczegóły znajdziesz w sekcji Co musisz przygotować. Wyślij je mailem, faksem lub pocztą na adres policji albo prokuratury. Szczegóły znajdziesz w sekcji Gdzie wysyłasz dokumenty. Czekaj na list – dostaniesz pisemne wezwanie do ustnego uzupełnienia zawiadomienia. Po spotkaniu na policji lub w prokuraturze, czekaj na list z decyzją o wszczęciu lub umorzeniu postępowania. Rozwiń tekst Jak najszybciej – dzięki temu zwiększysz szansę na zatrzymanie sprawcy lub odnalezienie skradzionej rzeczy. Jeśli na przykład zgubisz dowód, sąsiad zaleje twoje mieszkanie albo sprzedawca nie zgodzi się na zwrot towaru, który według ciebie ma wady techniczne – nie zgłaszaj tego na policji albo w prokuraturze. Takie zdarzenia nie są przestępstwami. Rozwiń tekst Jeśli nie możesz wysłać pisma, bo na przykład jesteś w szpitalu, możesz poprosić kogoś o pomoc. Taka osoba może w twoim imieniu wysłać zawiadomienie na policję albo do prokuratury. Rozwiń tekst Rozwiń tekst Dzięki temu pomożesz policji w zatrzymaniu przestępcy i na przykład: uchronisz siebie i innych przed jego kolejnymi działaniami – na przykład przed kolejną kradzieżą albo pobiciem, zwiększysz bezpieczeństwo w swojej okolicy, odzyskasz swoje rzeczy albo pieniądze – jeśli ktoś cię okradł albo oszukał. Rozwiń tekst Ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji ( Dz. U. z 1990 r. poz. 179) Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego (Dz. U. z 1997 r. Nr 89 poz. 555) Jeśli chcesz zgłosić przestępstwo, ale nie chcesz podawać swoich danych, bo na przykład boisz się zemsty, możesz zrobić to anonimowo. Każde zgłoszenie jest tak samo ważne – policjanci potraktują je poważnie. Zgłoszenie anonimowe możesz przekazać telefonicznie lub pisemnie. Może to jednak zmniejszyć skuteczność działania policji – policjanci będę musieli poświęcić czas na uzupełnienie i potwierdzenie informacji o przestępstwie, które mogliby uzyskać od ciebie. Rozwiń tekst Każdy, kto: ma informację o przestępstwie lub jest jego świadkiem, jest ofiarą przestępstwa. Rozwiń tekst Pisemne zawiadomienie o przestępstwie. W zawiadomieniu napisz jak najwięcej informacji na temat przestępstwa, które zgłaszasz: opisz dokładnie, co się stało, w jaki sposób, kiedy i gdzie, napisz, kto jest sprawcą – jeśli wiesz, podaj nazwę i adres jednostki policji lub prokuratury, do której wysyłasz zawiadomienie. Rozwiń tekst Przygotuj wszystkie potrzebne dokumenty. Szczegóły znajdziesz w sekcji Co musisz przygotować. Napisz własnoręcznie zawiadomienie o przestępstwie. Wyślij je mailem, faksem lub pocztą na adres jednostki policji albo prokuratury. Szczegóły znajdziesz w sekcji Gdzie wysyłasz dokumenty. Rozwiń tekst Jak najszybciej – dzięki temu zwiększysz szansę na zatrzymanie sprawcy lub odnalezienie skradzionej rzeczy. Jeśli na przykład zgubisz dowód, sąsiad zaleje twoje mieszkanie albo sprzedawca nie zgodzi się na zwrot towaru, który według ciebie ma wady techniczne – nie zgłaszaj tego na policji albo w prokuraturze. Takie zdarzenia nie są przestępstwami. Rozwiń tekst Rozwiń tekst Rozwiń tekst Ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji ( Dz. U. z 1990 r. poz. 179) Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego (Dz. U. z 1997 r. Nr 89 poz. 555) Ostatnia aktualizacja: 14:45 Instytucja odpowiedzialna za usługę: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji Szklanka pod kontrolą „Zgoda” na gwałt „Pigułka gwałtu” to umowna nazwa szeregu substancji chemicznych o działaniu obezwładniającym. Najczęściej jest ona bezbarwna, bezwonna, a jej słony posmak jest prawie niewyczuwalny. Powoduje utratę świadomości, a w przypadku przedawkowania nawet kilkunastogodzinna śpiączkę. Pierwszymi objawami wskazującymi na jej obecność w organizmie są zawroty głowy i zaburzenia równowagi. Bardzo szybko przedostaje się ona z krwią do mózgu, wywołując u ofiar wręcz niemożliwą do opanowania senność. „Pigułka gwałtu” sprawia, że oprawca jest w stanie podporządkować sobie ofiarę bez konieczności używania siły. Wykorzystana seksualnie dziewczyna nie musi nawet mieć na ciele żadnych śladów – siniaków, zadrapań czy skaleczeń, które wskazywałyby, że dopuszczono się na niej jakiejkolwiek przemocy fizycznej. Bezwładnie poddaje się wszelkim sugestiom, robi to, co każe jej napastnik, nie ma najmniejszej świadomości, co się dzieje dookoła – nie odczuwa nawet bólu. Ważna jest umiejętność obserwowania własnego organizmu – osoby, które piją alkohol w małych ilościach lub nie piją go wcale, a zaobserwują u siebie niepokojące objawy, tym bardziej mają prawo podejrzewać, że do ich szklanki ktoś wrzucił „pigułkę gwałtu”. Milczące ofiary gwałtu Obecność substancji w organizmie powoduje kilkunastogodzinną utratę pamięci – wykorzystana dziewczyna nie jest w stanie opisać ani sprawcy, ani okoliczności czy miejsca zdarzenia. Ofiary takich gwałtów niestety rzadko zgłaszają się na Policję, bo wstyd i strach są trudne do pokonania. Kobiety wykorzystywane seksualnie przy użyciu „pigułki gwałtu” myślą, że wykrycie sprawcy może być trudne. Przeczą temu policyjne statystyki, bowiem przestępstwa zgwałcenia mają bardzo wysoką wykrywalność – w 2009 roku wyniosła ona prawie 83%, a zarzuty przedstawiono 950 osobom. Policja apeluje, aby każdy taki przypadek niezwłocznie jej zgłaszać – zwiększa to szanse na znalezienie i ukaranie sprawcy. Substancja znika z krwi już po ośmiu godzinach, a po dwunastu nie można jej wykryć nawet w moczu, dlatego tak ważne jest, by jak najszybciej wykonać niezbędne badania. Podstawa to ostrożność Każde niebezpieczeństwo pozostanie jedynie potencjalnym jeśli przestrzegać będziemy kilku podstawowych zasad. Najważniejsze by na wszelkiego rodzaju zabawy zawsze udawać się w towarzystwie znajomych i zaufanych osób. Dobrze jeśli bliscy orientują się gdzie jesteśmy i o której wrócimy – w razie konieczności, to oni powiadomią Policję o naszym zaginięciu. Pamiętajmy, że nie należy przyjmować napojów od nieznajomych. Starajmy się obserwować czego używa barman w czasie przygotowywania drinka, a jeśli mamy taką możliwość, otwierajmy napoje własnoręcznie. Nie można dopuszczać do sytuacji, gdy naszą szklanka pozostaje bez opieki – chwila nieuwagi wystarczy, by ktoś wsypał do niej narkotyk. Jeśli w którymś momencie poczujemy się gorzej – pojawią się zawroty głowy czy mdłości – powinniśmy jak najszybciej szukać pomocy u zaufanej osoby, zawiadomić Policję lub pogotowie ratunkowe. Istnieje także możliwość samodzielnego zweryfikowania zawartości naszej szklanki – w aptekach dostępne są specjalne testy – wystarczy kropla napoju, aby sprawdzić, czy nie został do niej dodany narkotyk. Pamiętajmy jednak, że żaden test nie daje 100-procetowej pewności – jest to jednak najprostsza rzecz jaką możemy zrobić, gdy pojawi się niepewność. Zarówno Policja, jak i wszelkiego rodzaju organizacje działające na rzecz kobiet apelują o rozwagę, ostrożność i ograniczone zaufanie wglądem nieznajomych. Numery alarmowe 112 i 997 to numery, pod które można zgłaszać interwencje za każdym razem, kiedy poczujemy się zagrożeni. Pamiętajmy zatem, że jeżeli coś wzbudzi nasz niepokój, informujmy o tym funkcjonariuszy. Historia Magdy – To była „osiemnastka” mojej koleżanki. Impreza była w klubie. Bawiliśmy się świetnie – opowiada 19-letnia Magda. – Dosłownie na chwilę wyszłam do toalety. Kiedy wróciłam, przy naszym stoliku nikogo nie było – znajomi szaleli na parkiecie. Dopiłam swojego drinka. Po paru minutach zaczęło mi się kręcić w głowie. Chciałam usiąść, ale nie zdążyłam, bo podeszło do mnie dwóch mężczyzn i wyprowadziło z klubu. Rano obudziłam się na ławce w parku. Strasznie bolała mnie głowa i mięśnie, ale nie miałam nawet żadnego zadrapania – wspomina Magda. – Za wszelką cenę usiłowałam przypomnieć sobie, co się stało. W głowie miałam jednak tylko pustkę. – Lekarz, do którego zgłosiłam się po zajściu doradzał, żebym natychmiast poszła na policję, ale nie zrobiłam tego. Nigdy sobie tego nie wybaczę, bo ci dranie pozostali bezkarni – kto wie, może skrzywdzili następną dziewczynę… Dziś już wiem, że nikomu nie wolno ufać. Paulina Puchała „Pilnuj swojej szklanki” – kampania profilaktyczno – edukacyjna w Kielcach (video) >> Nie nakładajmy na ofiarę gwałtu odpowiedzialności za wszczęcie sprawy Nie nakładajmy na ofiarę gwałtu odpowiedzialności za wszczęcie sprawy karnej; weźmy ją na siebie – przekonuje prawnik Grzegorz Wrona. Jego zdaniem propozycje resortu sprawiedliwości ws. trybu ścigania gwałtu niewiele zmienią. W zeszłym tygodniu Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło propozycje zmian w przepisach dotyczących ścigania gwałtu. Według projektu do wszczęcia postępowania będzie wystarczyło złożenie przez ofiarę zawiadomienia na policji o popełnieniu przestępstwa, bez konieczności składania wniosku w tej sprawie. Wniosek o ściganie będzie konieczny, kiedy zawiadomienie o przestępstwie złoży osoba trzecia. Chodzi o ochronę ofiary przed prowadzeniem postępowania wbrew jej woli. Ofiara mam mieć też prawo do odmowy złożenia zeznań. Obecnie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa to zgłoszenie go na policję, zaś wniosek jest odrębną decyzją złożoną do protokołu, w której wyrażona jest chęć ścigania tego przestępstwa. Propozycje MS krytycznie ocenia Grzegorz Wrona, prawnik dyżurujący w Punkcie Informacyjno Konsultacyjnym Warszawa Śródmieście. Dlaczego uważa Pan, że zmiany proponowane przez resort nie są dobrym rozwiązaniem?Grzegorz Wrona: Ponieważ wciąż to osoba pokrzywdzona będzie decydowała o tym, czy będzie się toczyło postępowanie karne. Gdyby proponowane zmiany weszły w życie oznaczałoby to, że jeżeli ofiara gwałtu sama uda się na komisariat i złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, nie będzie musiała składać wniosku o ściganie. Jeżeli jednak ja, jako konsultant, złożę takie zawiadomienie, to ofiara będzie musiała złożyć wniosek o ściganie sprawcy. Zatem bez jednoznacznego wyrażenia woli ze strony osoby pokrzywdzonej nie będzie można prowadzić postępowania. W mojej ocenie takie rozwiązanie niewiele (o ile cokolwiek) zmieni. Nie jest bowiem problemem zmuszanie osób zgwałconych do uczestniczenia w postępowaniu przygotowawczym, ale przypisanie im odpowiedzialności za jego wszczęcie. Dlaczego w Pana ocenie to właśnie jest największą barierą?Jeżeli osoba zgwałcona decyduje o tym, czy postępowanie karne ma się toczyć, to wszelkie negatywne skutki dotyczące sprawcy, jego rodziny, a także rodziny osoby pokrzywdzonej, obarczają właśnie ją. Jeżeli natomiast zawiadomienie składa instytucja lub wszczyna prokurator, to nie można mieć o to pretensji do osoby pokrzywdzonej. Nie może ich mieć również sam sprawca, co dla ofiar nie jest bez znaczenia. Czego jeszcze obawiają się ofiary gwałtu?Przede wszystkim sprawcy. Jako prawnik w Punkcie Informacyjno–Konsultacyjnym (od 2006 r.) zetknąłem się z kilkunastoma przypadkami zgwałcenia. Wśród sprawców byli: mężowie, konkubenci, brat, przełożeni, sąsiad, koledzy, osoby nieznane pokrzywdzonej. W każdym przypadku ofiara musiała podjąć decyzję, czy zgłaszać się na policję i złożyć zeznania. Jeżeli sprawca mieszkał razem z nią lub w inny sposób była ona od niego uzależniona, strach był głównym problemem. Jeżeli jednak dostała wsparcie od osób bliskich np. rodziców, rodzeństwa, dzieci, ta obawa już nie była tak silna. Drugim elementem, którego się obawiają ofiary to uczestniczenia w postępowaniu karnym. W internecie krążą legendy o tym jakich upokorzeń doznają osoby zgwałcone, w jaki sposób trzeba udowadniać, że zostało się zmuszonym do kontaktu seksualnego. Przede wszystkim jednak nikt nie może dać ofiarom gwarancji, że sprawca zostanie ukarany. Z jednej strony poczucie krzywdy jest tak silne, że nie można na co dzień funkcjonować. Z drugiej – po zgłoszeniu sprawy wcale nie musi być lepiej. Jeśli udaje się namówić osoby pokrzywdzone do zgłoszenia się na komisariat, to, co dzieje się dalej, zależy od podejścia funkcjonariuszy policji. Jeżeli ofiary spotkają się z informacją: „Nie musi Pani składać wniosku, jeśli Pani nie chce, nie będziemy się zajmować tą sprawą” lub od razu słyszą, że nie ma dowodów i nie ma sensu składać zawiadomienia, rezygnują z dalszych działań. Jeżeli jednak przedstawiciele policji zachowują się profesjonalnie i osoba pokrzywdzona również od nich dostaje wsparcie, dochodzi do wszczęcia postępowania. Można więc powiedzieć, że rola policji jest w takich wypadkach kluczowa?Dla ofiary gwałtu policjant jest najczęściej pierwszym przedstawicielem Państwa. Jeżeli okazuje, że potępia zachowanie sprawcy i uważa, że powinna go spotkać kara, osoba pokrzywdzona postrzega go jako sprzymierzeńca. Może jednak dawać ofierze do zrozumienia, że to ona decyduje o tym, czy sprawa się będzie toczyć, a możliwość jej niewszczynania ma chronić ją przed dalszym cierpieniem. Dla postawy ofiary jest bardzo istotne, czy ze strony Państwa otrzyma jednoznaczny sygnał, że należy ukarać sprawcę i w ten sposób ochronić ją oraz inne osoby, które mogą zostać przez niego skrzywdzone. Jeśli jednak ten sygnał będzie taki jak proponuje MS – “musisz się zgłosić sama i zawsze możesz odmówić zeznań” – to trzeba się liczyć z tym, że dla części pokrzywdzonych będzie to jednoznaczne z informacją: “ta sprawa to nie będzie dla ciebie nic miłego i jeśli chcesz, to nie musimy jej prowadzić”.Należy również wziąć jeszcze jedną okoliczność pod uwagę. Doświadczenie związane z prowadzeniem spraw o znęcanie wskazują, że sytuacje, gdy konsultant na prośbę osoby pokrzywdzonej składa zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, jednak ona ze strachu przed sprawcą lub w inny sposób przez niego zmanipulowana, odmawia składania zeznań przed policją. W takiej sytuacji organ prowadzący postępowanie ma obowiązek zebrać cały materiał dowodowy i jeżeli jest on wystarczający, wnieść akt oskarżenia przeciwko sprawcy. Przyjmując propozycje MS w analogicznej sytuacji w przypadku gwałtu policja nie będzie mogła zbierać dowodów i oskarżyć sprawcy, jeżeli osoba pokrzywdzona nie złoży wniosku. Zatem skoro postuluje się wprowadzenie możliwości odmowy zeznań, to przynajmniej dajmy szansę zebrania innych dowodów i ukaranie sprawcy. Wniesienie sprawy o zgwałcenie przez osobę pokrzywdzoną wymaga nadludzkiej odwagi i determinacji. Już samo zgłoszenie się na policję lub do tzw. pomagaczy jest dużym wysiłkiem. Bądźmy wsparciem dla takiej osoby i zróbmy wszystko, żeby jej pomóc. Nie nakładajmy na nią odpowiedzialności za wszczęcie sprawy karnej. Weźmy ją na siebie.(PAP) pozycja: 1846, 1845, 1844, 1843, 1842, 1841, 1840, 1839, 1838, 1837, 1836, 1835, 1834, 1833, 1832, 1831, pozycja: 927, 926, 925, 924, 923, 922, 921, 920, 919, 918, 917, 916, 915, 914, 913, 912, Gwałt na mężczyźnie Praktycznie , seks 17 listopada 2015 Anna Golan Nawet co piąty mężczyzna doświadcza przemocy seksualnej ze strony kobiet. Dlaczego mężczyźni nie ujawniają, że zostali zgwałceni? Jakie kobiety molestują mężczyzn? Jak nazywa się gwałt na mężczyźnie? Seks niespodzianka – ten kiepski żart celnie oddaje powszechne niestety wyobrażenia na temat przemocy seksualnej, która dotyka mężczyzn. Pod niemal każdym artykułem opisującym mężczyznę, który padł ofiarą napaści seksualnej, znajdziemy głównie pokpiwające niedowierzanie: „to mężczyznę można zgwałcić?”. Na takie komentarze naraził się amerykański aktor i performer Shia LaBeouf, znany między innymi z ról w filmach „Furia”, „Nimfomanka” czy „Transformers”, który ujawnił, że został zgwałcony podczas swojego performance’u w galerii sztuki w Los Angeles. Każdy widz mógł wejść do zamkniętego pomieszczenia i pobyć przez chwilę w cztery oczy z popularnym aktorem. LaBeouf miał na głowie papierową torbę z napisem „Nie jestem już sławny”. Te okoliczności miała wykorzystać jedna z jego fanek. Wielu komentatorów i internautów wyśmiało aktora, a część z nich uznała, że „skoro mu się nie podobało, to musi być gejem”. Niestety, tak jak istnieje przekonanie, że zgwałcona kobieta mogła przyczynić się do tego swoim prowokacyjnym zachowaniem, tak równie silne jest przeświadczenie, że mężczyzna (związany z kimś lub nie) powinien mieć zawsze ochotę na seks i cieszyć się z każdego zbliżenia. Dlatego doniesienia medialne na temat przestępstw seksualnych popełnianych przez kobiety zwykle utrzymane są w żartobliwym tonie. Często podawane są informacje o atrakcyjności sprawczyni oraz dodawane komentarze mężczyzn, którzy „chcieliby być poszkodowanymi”. Molestowanie seksualne czy gwałty na mężczyznach są ujawniane bardzo rzadko. Z informacji umieszczonych na stronie internetowej polskiej policji wynika, że gwałcicielem niemal zawsze jest mężczyzna. Według danych z 2005 roku jest tak w ponad 99 procentach przypadków. Wśród 1183 podejrzanych znalazło się jedynie 10 kobiet. Psychologowie i seksuologowie wskazują jednak, że te statystyki są zaniżone, ponieważ mężczyźni wstydzą się zgłaszać na policję. Często też nie identyfikują się z rolą ofiary, nie chcą myśleć o sobie w ten sposób i nadają takim zdarzeniom zupełnie inne znaczenie. Wyśmiewany partner Trzydziestopięcioletni Andrzej zgłosił się kilka miesięcy temu na terapię z powodu utraty potrzeb seksualnych. Jest szczęśliwy ze swoją partnerką, ale seks kojarzy mu się raczej z upokarzaniem i skrępowaniem niż z czułością. Okazuje uczucia poprzez przytulanie, komplementy, gotowość do wspólnego spędzania czasu. Wcześniej przez kilka lat był w związku z kobietą, która w agresywny sposób krytykowała jego seksualne możliwości. Porównywała go ze swoim byłym partnerem – mówiła wprost, że miał większego penisa i silniejszą erekcję. W efekcie u Andrzeja pojawiły się problemy z osiągnięciem i utrzymaniem erekcji, kontakty seksualne z żoną stały się źródłem ogromnego stresu. Ponieważ nie mógł liczyć na wsparcie i wyrozumiałość, zaczął unikać zbliżeń. Wtedy kobieta kpiła z jego męskości, podawała w wątpliwość orientację seksualną. Wymuszała seks płaczem, straszyła zdradą. Andrzej sam zaczął myśleć, że coś z nim jest nie tak – że być może każdy mężczyzna na jego miejscu cieszyłby się z temperamentu seksualnego żony i jej bezpośredniości. Tyle przecież słyszał od kolegów o „bólu głowy” ich partnerek. Poza tym nie dopatrywał się w zachowaniu żony agresji – owszem, była nadwrażliwa i zbyt emocjonalna. Sposób, w jaki go traktowała, doprowadził Andrzeja do przekonania, że jako mężczyzna jest niewiele wart i zawiedzie każdą kobietę. Mimo obniżonej samooceny znalazł siłę, by zakończyć związek. Obecna partnerka ujęła go delikatnością i… nieśmiałością. Andrzej nie bał się jej oczekiwań seksualnych. Nie spieszyli się z pierwszym zbliżeniem. Niestety, po kilku miesiącach mężczyzna przekonał się, że dawne przeżycia pozostawiły ślad. Nadal na myśl o seksie odczuwa lęk, który często uniemożliwia mu przeżycie orgazmu i odbiera pełną satysfakcję ze zbliżenia. Nigdy wcześniej tego, co przeżył z poprzednią żoną, nie nazywał przemocą. Początkowo nawet nie wiązał tego z aktualnymi problemami seksualnymi. „Powinienem był już dawno dać sobie z tym radę” – powtarzał. Wykorzystany „uczeń” Podobnie nastoletni chłopcy, uwodzeni przez starsze od nich kobiety, na przykład nauczycielki, czasami uważają, że powinni czuć się dumni, a nie wykorzystani. Traktują to jako „przygodę” i potwierdzenie swej wyjątkowości i męskości. Uciekają w ten sposób od myśli, że znaleźli się w roli ofiary. Dlatego tego typu nieprawidłowe zachowania i relacje są trudniejsze do wychwycenia. Nie budzą tak wielkiego lęku jak nadużycia popełniane przez mężczyzn, bo nie kojarzą się z przemocą fizyczną, a tym bardziej z zagrożeniem zdrowia czy życia. Młode kobiety, które wykorzystują seksualnie nastoletnich chłopców, bagatelizują różnicę wieku i postrzegają ich jako wyjątkowo dojrzałych. Kobiety wyraźnie starsze od chłopców obsadzają siebie w roli „nauczycielki miłości”. W imię fałszywie pojętej opiekuńczości chcą wprowadzać chłopców w świat erotyki, oddać im pewną „przysługę”. Uważają, że dla młodego mężczyzny to wyróżnienie. W ten sposób próbują się usprawiedliwić i nie dopuszczają do siebie myśli, że ich zachowanie może być nadużyciem seksualnym. Dlaczego dążą do seksu z kilkunastoletnimi chłopcami? Może towarzyszyć im p… Sprawdź, co zyskasz, kupując prenumeratę. Zobacz więcej Dziecko zgwałcone Prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta i dr n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop Pediatr Dypl. 2012;16(2):86 W przypadku dziewczynki przed ukończeniem 18 roku życia – osoby małoletniej – lekarz ma obowiązek zgłoszenia podejrzenia o przestępstwie (zgodnie z art. 304 Kodeksu postępowania karnego), gdyż takie przestępstwa u osób małoletnich podlegają ściganiu z urzędu, a nie na wniosek osoby pokrzywdzonej. Poza tym lekarz powinien dokonać pełnej obdukcji pokrzywdzonej dziewczynki, łącznie z zabezpieczeniem wszystkich śladów i materiałów biologicznych (zgodnie z rekomendacjami grupy ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego dotyczącymi postępowania w przypadku podejrzenia wykorzystania seksualnego osoby małoletniej opracowanymi w dniu 16 października 2008 roku). 2. Dziecko zgwałcone (lub istnieje podejrzenie o gwałt) zgłasza się z matką do lekarza pediatry POZ. Jakie powinno być postępowanie lekarza? Skierować na SOR? Wezwać policję? Lekarz pediatra powinien na wstępie ocenić, czy nie istnieje potrzeba udzielenia pomocy dziecku (np. podejrzenie krwawienia, urazu narządów wewnętrznych, OUN) i następnie skierować dziewczynkę wraz z matką do najbliższego oddziału położniczo-ginekologicznego w celu dokonania specjalistycznej obdukcji lekarskiej. Należy zapewnić pokrzywdzonej i matce transport (np. karetka pogotowia). Dodatkowo lekarz powinien powiadomić odpowiednie organy ścigania o podejrzeniu zaistnienia przestępstwa (policja, prokuratura). 3. Jak postępować w przypadku zgwałconego chłopca i gdzie go skierować? Zgodnie z rekomendacjami grupy ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego dotyczącymi postępowania w przypadku podejrzenia wykorzystania seksualnego osoby małoletniej opracowanymi w dniu 16 października 2008 roku, w przypadku podejrzenia wykorzystania seksualnego dziewczynki obdukcji powinien dokonać położnik-ginekolog, a w przypadku chłopca – chirurg dziecięcy we współpracy z położnikiem-ginekologiem. Powstała opracowana przez PTG specjalna karta badania chłopca, zawierająca kolejne istotne elementy wywiadu i badania przedmiotowego.* 4. Onanizm niemowlęcy i wczesnodziecięcy – jak reagować, jak postępować? Onanizm wczesnodziecięcy jest pewnym etapem rozwoju psychoseksualnego dziecka, ale może stanowić również sygnał ostrzegawczy, że „coś się dzieje”. Rodzice powinni zgłosić się w pierwszej kolejności do ginekologa dziecięcego, który powinien wykluczyć wszelkie przyczyny organiczne tej sytuacji klinicznej (np. zakażenie narządu rodnego, wady układu moczowo-płciowego). W przypadku stanu prawidłowego można skierować rodziców na konsultację z psychologiem dziecięcym, ale przede wszystkim należy poinstruować, jakie podejmować kroki w trakcie takich zachowań ich dziecka. Należy zainteresować malucha nowymi zabawkami, czytaniem książek, nie pozwalać na to, aby dziecko nie miało żadnych absorbujących zajęć. Nie należy karcić dziecka, krzyczeć, ale tłumaczyć. *Wzór karty został wydrukowany w Pediatrii po Dyplomie 2010;14(4), sierpień oraz Ginekologii po Dyplomie 2009;11(2)
W Orzynach sprawa jest prosta. Wiesław Domalewski zrezygnował sam. Jak twierdzi, decyzja była trudna, ale spowodowana „zmęczeniem materiału” i zniechęceniem. O decyzji sołtysa pisaliśmy w „Tygodniku Szczytno” dwa tygodnie temu. Reklama Reklama Czego chcą mieszkańcy? O wiele bardziej skomplikowana i tajemnicza jest sprawa w sołectwie Sąpłaty. Tam 51 mieszkańców, przynajmniej tylu podpisało się pod petycją, domaga się rezygnacji z funkcji sołtysa Anny Bronarczyk. Petycję na ostatniej sesji odczytała gminna radna Anna Lorenz. Mieszkańcy domagają się zwołania zebrania wiejskiego oraz odwołania sołtys. Zarzucają jej między innymi brak zaangażowania w sprawy sołectwa, które tworzą mieszkańcy: Sąpłat, Julianowa, Mycielin, Ruska Małego. Zapowiedział zniszczenie? - Jest to bardzo zaskakujące dla mnie pismo, bo staram się, jak mogę działać na rzecz naszego sołectwa i mieszkańców – mówi Anna Bronarczyk. - Ale z drugiej strony spodziewałam się czegoś takiego, bo jeden pan już podczas wyborów zapowiedział mi, że mnie zgnoi i będzie kładł mi kłody pod nogi. I to robi. Jest to przykre, bo naprawdę wspólnie z mieszkańcami sołectwa robimy bardzo wiele dla naszej lokalnej społeczności. Ta petycja według mnie jest bezzasadna. A dodatkowo wiem, że część mieszkańców została wprowadzona w błąd, bo podpisywali się pod petycją o zwołanie zebrania z panią wójt, a nie o odwołanie mnie. Takie działanie naprawdę boli. Wątpliwe podpisy? Petycja trafiła na ręce wójt Marianny Szydlik oraz przewodniczącego rady gminy Arkadiusza Noska. Jak udało się ustalić „Tygodnikowi Szczytno” na razie gminni urzędnicy nie planują zorganizowania zebrania wiejskiego, na którym miałoby dojść do odwołania obecnej sołtys. Wzięli się za to za weryfikację podpisów, które znajdują się pod petycją. - W dwóch przypadkach charakter pisma, parafka są niemal identyczne, a dotyczy dwóch różnych osób – mówi Barbara Trusewicz, sekretarz gminy Dźwierzuty. - Poza tym do gminy zgłosił się jeden mieszkaniec sołectwa, który powiedział, że podpisał się pod petycją o zwołanie zebrania sołeckiego, a nie za odwołaniem sołtysa. Twierdzi, że nie wiedział, co podpisuje. Przed podjęciem dalszych działań musimy te wszystkie wątpliwości wyjaśnić. Przyjrzy się policja? Gminni urzędnicy nie wykluczają, że jeśli okaże się, że podpisy został zdobyte nieuczciwie to sprawa zostanie zgłoszona policji i prokuraturze. - Analizujemy to wszystko i będziemy postępowali zgodnie z prawem – zapewnia sekretarz Trusewicz.
Corocznie w Polsce giną dziesiątki czy setki tysięcy ludzi. Są to głównie ofiary chorób czy wypadków komunikacyjnych. Wśród nich znajdują się jednak również ofiary szeregu zbrodni nierozwiązanych aż po dziś dzień. Z policyjnych danych wynika, że w 2020 roku zgłoszono 12 759 zaginięć. Wiele z tych osób nigdy się nie odnajdzie, a prowadzone często bez braku jakichkolwiek śladów, dowodów bądź tropów śledztwa odejdą w niepamięć. O zaginionych nie zapomną jednak bliscy, którzy do końca życia będą starali się rozwikłać historię ich zaginięcia. Ostatnimi czasy w Internecie coraz większą popularnością cieszą się podcasty typu true crime, czyli takie opowiadające o prawdziwych zbrodniach. Wielu internautów i internautek na specjalnie dedykowanych grupach czy forach zaciekle dyskutuje o możliwym przebiegu zdarzeń, dalszych losach bohaterów dramatu czy postępach w śledztwie. Od zawsze jednak sprawy kryminalne, za sprawą ogólnopolskich mediów, docierały do obywateli w całym kraju i zawsze stawały się głównym przedmiotem ich zainteresowania. Jakie sprawy kryminalne były najgłośniejsze w historii współczesnej Polski? Tego dowiecie się z artykułu. Sprawa zaginięcia Iwony Wieczorek Iwona Wieczorek zaginęła z dnia 18 na 19 lipca 2010 roku. Feralnej nocy 19-latka bawiła się wspólnie ze znajomymi na jednej z sopockich dyskotek. Ostatni raz została zarejestrowana na miejskim monitoringu o godzinie 4:12 w czasie drogi powrotnej do domu, do którego najprawdopodobniej nigdy nie dotarła. W sprawie pojawia się postać byłego chłopaka dziewczyny, a także tajemniczego pana z ręcznikiem. Detektywi zwracają również uwagę na obsługę pojazdu firmy sprzątającej czy patrol policji. Poprzez działania Krzysztofa Rutkowskiego sprawa wstrząsnęła całą Polską. Nic dziwnego – normalna, młoda dziewczyna wykorzystująca uroki młodości ginie bez śladu. Znacząca jest również wielość możliwych wersji wydarzeń. Faktów mamy mało, a teorii i domysłów internautów – niezwykle dużo. Mimo ogromu pracy i chęci do dziś nie znaleziono niczego, co przyniosłoby wyczekiwany przełom w śledztwie. Aktualnie sprawą zajmuje się Archiwum X, czyli zespół do spraw przestępstw niewykrytych. Przynosi to nadzieję na rozwiązanie sprawy i odnalezienie Iwony, a co bardziej prawdopodobne jej ciała, i ukaranie osób trzecich biorących udział w zbrodni. Fot. Jakub Orzechowski Gdy dziecko morduje rodziców – zabójstwo w Rakowiskach Ona była popularną poetką, a on pozostawał w jej cieniu i pod jej wpływem. O zabójstwie, dokonanym 12/13 grudnia 2014 przez Zuzannę M. oraz Kamila N., mówili niemal wszyscy. Ofiarami stali się rodzice Kamila, od początku przeciwni relacji, w której znalazł się ich syn. Na miejscu zbrodni policja zjawiła się kilka godzin później, a ich oczom ukazał się makabryczny obraz. Przed zaplanowanym zabójstwem, nastolatkowie (w chwili popełnienia przestępstwa mieli zaledwie 18 lat) zadbali o swoje alibi, wyjeżdżając do Krakowa na spotkanie autorskie Zuzanny. Gdy tylko ich aktywność została tam zarejestrowana, powrócili do Rakowisk i w bestialski sposób pozbawili życia dwójkę dorosłych ludzi. Proces rozpoczął się już w następnym roku. Obydwoje zostali skazani na 25 lat więzienia, mimo zabiegów Zbigniewa Ziobry o zwiększenie wymiaru kary. O zwolnienie mogą ubiegać się po odbyciu 20 lat kary. Kamil utracił także możliwość dziedziczenia spadku po rodzicach. Obydwoje ostatecznie wyrazili skruchę, mówiąc, że żałują. Tortury i śmierć Tomka Jaworskiego Tomek miał tylko 19 lat. Był utalentowanym, pełnym marzeń i planów na przyszłość, zawsze uśmiechniętym chłopakiem. 13 czerwca 1997 wraz ze znajomymi świętował zdanie matury. Ognisko odbywało się w Warszawskim Parku Młocińskim. W pewnym momencie na miejscu pojawiła się grupa młodych, upojonych alkoholem mężczyzn. Odeszli, ale jakiś czas później wrócili wraz z Moniką Sz., uzbrojeni w kije baseballowe. Rozpoczęli atak na pozostałych w parku nastolatków, którzy zaczęli uciekać i chować się przed napastnikami. W pewnym momencie Tomek wyszedł ze swojej kryjówki i został uprowadzony. Znalazł się na Bródnie, w mieszkaniu Moniki. Tam rozpoczęły się wielogodzinne tortury maturzysty. Ostatecznie kobieta, jak stwierdził sąd będąca „mózgiem operacji”, postanowiła ostatecznie pozbyć się chłopaka i zaplanowała jego zabójstwo. Śmiertelne ciosy zadał Tomasz K. nad kanałem Żerańskim na Białołęce, gdzie również zakopano zwłoki jego imiennika. Tragedii mogła zapobiec szybsza interwencja policji, zaginięcie Tomka bowiem zgłoszono już następnego dnia rano, gdy jeszcze żył i znajdował się w mieszkaniu Moniki w bloku obok. Było już jednak zbyt późno. Przełom nastąpił 16 czerwca, a proces zabójców rozpoczął się w maju 1998 roku. Monika Sz. oraz Tomasz K. zostali skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności, natomiast Marek Sz., który również brał udział w zbrodni, ostatecznie na 25 lat. Zabójstwo małej Madzi z Sosnowca Magda przyszła na świat 15 lipca 2011. Była dzieckiem Bartka i Katarzyny. 24 stycznia 2012 roku jej matka zgłosiła porwanie dziecka – opisywała atak na ulicy, wskutek którego straciła przytomność, a gdy się obudziła, w wózku nie było jej córki. To rozpoczęło ogromne poszukiwania, w które zaangażowali się ludzie z całego kraju. Wreszcie, do sprawy włączył się Krzysztof Rutkowski. 2 lutego nakłonił Katarzynę W. do wyznania prawdy. Ta ugięła się i przyznała, że Madzia zginęła w wyniku nieszczęśliwego wypadku, podczas którego wypadła matce z rąk i uderzyła głową o próg. Jak się jednak okazało, i tym razem było to kłamstwo. Rzeczywiście dziewczynka zginęła poprzez uduszenie. Jej zwłoki znaleziono w lipcu w roku 2012. Proces dzieciobójczyni rozpoczął się w lutym 2013 roku. Katarzyna została skazana na 25 lat pozbawienia wolności. Zakład karny w wypadku dobrego sprawowania może opuścić najwcześniej w 2033 roku. Śmierć Szymona – chłopczyka z Będzina Jego matka Beata w areszcie spotkała się z wyżej wspomnianą Katarzyną. Obie zresztą były tam z tego samego powodu. Chłopczyk w chwili śmierci miał tylko 2 lata. Został brutalnie pobity przez swoich rodziców – Beatę i Jarosława. Jego cierpienie trwało długo i ciągle narastało. Ciało Szymona porzucono przy jednym z cieszyńskich stawów. 19 marca 2010 roku znalazła je dwójka dzieci. Po sekcji zwłok pochowano jego na cmentarzu komunalnym w Cieszynie. Na grobie napisano: „Chłopczyk. Żył ok. 2 lat”. Jego tożsamość ustalono dopiero dwa lata później. Przełom w trudnym i żmudnym śledztwie przyniósł anonimowy telefon do miejskiego ośrodka pomocy społecznej, który wskazał na długą nieobecność syna Beaty i Jarosława. Rodzice dziecka zostali zatrzymani 23 czerwca 2012 roku. Nie zaprzeczali, że niezidentyfikowany chłopiec to ich syn Szymon, lecz wyparli się możliwości popełnienia zbrodni. W trakcie procesu większość winy przypisano mężczyźnie, który odsiaduje wyrok 15 lat pozbawienia wolności. Beata natomiast w więzieniu spędzi łącznie 13 lat. Strzelanina w butiku Ultimo Beata i Anna znały się kilka lat. Początkowo łączyły je więzy towarzyskie, później związane były jedynie pracą. Anna w pewnym momencie staje się niejako przełożoną Beaty i zwalnia ją z powodu kradzieży. 16 grudnia 1997 roku o godzinie 20 w butiku na Nowym Świecie dochodzi do strzelaniny. Ginie Daniel – mąż Anny, a ona trafia ranna do szpitala. Gdy się budzi, wskazuje na winę Beaty. Jej zeznania okażą się jedynymi dowodami potwierdzającymi winę dawnej przyjaciółki. Kobieta miała alibi, zapewnione nie tylko przez partnera i jego rodziców, ale i również osoby spotkane po drodze, niezwiązane ze sprawą. Dwa razy sąd uznał ją za niewinną. Zmieniło się to za trzecim razem i Beata 18 lat spędziła w więzieniu. Po wyjściu na wolność nadal utrzymuje o swojej niewinności. Trudno ustalić, czy faktycznie jest winna. Jeśli jednak tak nie jest, to morderca bądź morderczyni nadal jest na wolności. A Beacie należą się przeprosiny i odszkodowanie. Fot. Wojciech Olszanka/East News 25 lat za niewinność. Sprawa Tomasza Komendy W tej zbrodni ofiar jest dwójka. Pierwszą jest 15-letnia Małgorzata, pobita i zgwałcona w noc sylwestrową 1996/1997, a drugą Tomasz Komenda, który niesłusznie odsiedział w więzieniu 18 lat ukarany za tę zbrodnię. Małgorzata bawiła się na sylwestrowej dyskotece w Miłoszycach. Rano, w nowy rok była już martwa. W pobliżu ciała znaleziono dowody świadczące o tym, że sprawców było kilku. Jako jednego z nich wskazano Komendę i aresztowano go w roku 2000. Złożył wymuszone przez śledczych zeznania i przyznał się do winy. Skazano go początkowo na 15, a następnie 25 lat więzienia. 15 marca 2018 roku, po 18 latach odbywania kary, Tomasz Komenda został z niej zwolniony, a jego wyroki uchylone przez Sąd Najwyższy. Mężczyzna wnioskował o pieniężne zadośćuczynienie i odszkodowanie. Proces w tej sprawie nadal się toczy. Kto zatem zabił nastolatkę? Byli to Ireneusz M. oraz Norbert B. Ireneusz w trakcie śledztwa wskazywał na fakty, o których wiedzę mieć mógł tylko zabójca. Obaj mężczyźni odsiadują wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Zostali również skazani na 10 lat pozbawienia praw publicznych. Morderstwo Iwony Cygan 17 sierpnia 1998 roku 17-letnia Iwona Cygan spotyka się z przyjaciółką, Renatą G. Rozstają się około 20:30 na szczucińskim rynku. To wtedy dziewczyna widziana jest po raz ostatni. Jej ciało odnaleziono niedaleko Wisły. Była torturowana godzinami, bardzo cierpiała, zanim umarła. Mieszkańcy Szczucina o zbrodni mówią niechętnie i bardzo ostrożnie. W mieście od początku panuje zmowa milczenia. Gdy jeden z prawdopodobnych świadków chciał zgłosić się na policję, zapłacił za to życiem. Na komisariat nigdy nie dotarł, a jego zwłoki ujawniono kilka miesięcy później. Teorie o śmierci nastolatki są dwie. Pierwsza, wysuwana przez Prokuraturę Krajową i policyjne Archiwum X, o zabójstwo oskarża mieszkańców Szczucina – Pawła K., ps. „Młody Klapa”, „Józefa K., ps. Stary Klapa” i Roberta K., ps. „Trabant”, a ich motyw miał być czysto seksualny. Snuto również domysły, że Iwona miała zostać wywieziona do domu publicznego w Austrii. Natomiast druga teoria za winnego uznaje żonatego policjanta, który rzekomo miałby być z ofiarą w romantycznej relacji. Możliwe jest również odkrycie przez jego żonę zdrady i popełnienie przez nią zabójstwa w afekcie. Fot. Marek Obszarny/Akta Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim Zbrodnie „Szatana z Piotrkowa” Mariusz Trynkiewicz co prawda zbrodnie popełnił w roku 1988, jednak z uwagi na jego ogromną rozpoznawalność, a także rozpoczęcie procesu w 1989 roku, i on znalazł się w tym zestawieniu. Droga do zbrodni Mariusza Trynkiewicza rozpoczyna się właściwie w 1984 roku, gdy rozpoczyna pracę w szkole podstawowej. Po dwóch latach został jednak wezwany na służbę wojskową. W jej trakcie porwał i molestował chłopca, co powtórzyło się ponownie jakiś czas później. Został skazany na łącznie 2,5 roku pozbawienia wolności, lecz pod pretekstem opieki nad chorą matką szybko powrócił do Piotrkowa Trybunalskiego. 4 lipca 1988 do swojego mieszkania podstępem zwabił 13-letniego Wojciecha Pryczka. Jego także molestował, jednak tym razem pozbawił go życia. Ciało zakopał w lesie. Jego kolejnymi ofiarami było trzech chłopców, którzy w 29 dzień lipca wybrali się nad pobliskie jezioro. Trynkiewicz w podobny sposób zaprosił chłopców do mieszkania, a ci, niczego nieświadomi, zgodzili się za nim podążać. Gdy chcieli wyjść, zabił ich nożem. Po kilku dniach wywiózł ciała do lasu i podpalił. Zwłoki 11-letniego Tomasza Łojka oraz 12-letnich Artura Kawczyńskiego i Krzysztofa Kaczmarka odnalazł grzybiarz. Gdy organy ścigania dotarły do sprawcy, ten przyznał się do winy. W jego mieszkaniu zabezpieczono szereg dowodów obciążających Trynkiewicza. Wtedy też zeznał o popełnieniu pierwszego morderstwa. Wyjaśnił też swoje zainteresowanie nastoletnimi chłopcami. Podczas procesu został czterokrotnie skazany na karę śmierci. Ta jednak w wyniku amnestii zmieniona została na karę 25 lat pozbawienia wolności. W roku 2014 wyszedł z więzienia, jednak na wolności nie pozostał długo. Na mocy tzw. ustawy o bestiach został przymusowo osadzony w zamkniętym ośrodku w Gostyninie. Nie przebywał tam jednak długo. W 2015 został skazany na 5,5 roku więzienia z powodu posiadania dziecięcej pornografii. Podobny wyrok, skazujący na 6 lat pozbawienia wolności, zapadł w 2021 roku. Zabójstwo Ewy Tylman Ewa Tylman 22 listopada 2015 roku udaje się na firmową imprezę integracyjną. Ona i jej współpracownik Adam jako ostatni wychodzą z jednego z poznańskich klubów. Są wyraźnie nietrzeźwi. Kobieta nie wraca do swojego mieszkania, a jej chłopak zgłasza zaginięcie na policję. Okazuje się, że ostatni raz widziana była w okolicy mostu Św. Rocha w godzinach rannych 23 listopada. Pewna kobieta znajduje jej dowód osobisty na torowisku tramwajowym przy moście Królowej Jadwigi. W lipcu 2016 ciało Ewy Tylman zostaje wyłowione z Warty, około 12 kilometrów od miejsca, gdzie widziana była po raz ostatni. Przeprowadzona sekcja zwłok nie daje oczekiwanych efektów – ciało jest już w znacznym stopniu rozkładu. W tej sprawie wyróżnić możemy trzy możliwe scenariusze. Pierwszy – nieszczęśliwy wypadek. Drugi – udział partnera Ewy – Adama O. oraz trzeci – udział Adama Z., jej współpracownika. Trzeci scenariusz wybrali śledczy. Proces Adama Z. rozpoczął się w styczniu 2017 roku. Początkowo mężczyzna został uniewinniony, jednak Sąd Apelacyjny w 2020 skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Istnieje więc szansa na rozwiązanie tej sprawy. Jeśli posiadasz jakiekolwiek informacje mające związek z prezentowanymi sprawami, niezwłocznie skontaktuj się z najbliższą komendą policji lub zadzwoń pod numer 997 bądź 112. Zobacz też: Kinga Woźniak Licealistka, redaktorka, działaczka, asystentka społeczna Posłanki, feministka i lewaczka. Miłośniczka kawy, języka niemieckiego, historii nowożytnej, a także polskiej polityki.
Zgodnie z ustawą o policji – interwencja policji oznacza włączenie się policjanta lub policjantów w tok zdarzenia mogącego naruszać normy prawne i podjęcie działań zmierzających do ustalenia charakteru, rodzaju i okoliczności powstałego zdarzenia oraz przedsięwzięć ukierunkowanych na przywrócenie naruszonego porządku prawnego. Jak widać pojęcie interwencji jest dość nieostre, a samo włączenie się policjanta może zostać zainicjowane tak przez osobę trzecią (np. sąsiada zgłaszającego zakłócenie ciszy nocnej) jak i samego policjanta, który zauważy niepokojące go zdarzenie. Aby odpowiedzieć na pytanie dotyczące praw policjanta i obywatela, warto poznać podstawowe zadania policji, bowiem to pomoże nam zrozumieć lepiej cel jaki (przynajmniej zgodnie z ustawą) powinien przyświecać w wykonywaniu pracy każdemu policjantowi. Zadania policji Zgodnie z ustawą, Policja wykonuje czynności: operacyjno-rozpoznawcze, dochodzeniowo-śledcze i administracyjno-porządkowe, w celu: rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń; poszukiwania osób ukrywających się przed organami ścigania lub wymiaru sprawiedliwości; poszukiwania osób, które na skutek wystąpienia zdarzenia uniemożliwiającego ustalenie miejsca ich pobytu należy odnaleźć w celu zapewnienia ochrony ich życia, zdrowia lub wolności. Co jednak istotne i czego nie zapomniał ująć w ustawie o policji ustawodawca: policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka. Uprawnienia policji – czyli co może zrobić każdy policjant? Aby móc wykonywać zadania określone powyżej, ustawa wyposaża policjantów w szereg uprawnień, z którymi warto się zapoznać nim wdamy się w dyskusję z policjantem. Do najważniejszych z uprawnień możemy zaliczyć, między innymi: legitymowanie osób w celu ustalenia ich tożsamości; zatrzymywanie osób stwarzających w sposób oczywisty bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, a także dla mienia; przeszukiwanie osób i pomieszczeń w trybie i przypadkach określonych w przepisach Kodeksu postępowania karnego i innych ustaw; dokonywanie kontroli osobistej, a także przeglądania zawartości bagaży i sprawdzania ładunków w portach i na dworcach oraz w środkach transportu lądowego, powietrznego i wodnego: (i) w razie istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego pod groźbą kary lub (ii) w celu znalezienia: broni lub innych niebezpiecznych przedmiotów mogących służyć do popełnienia czynu zabronionego pod groźbą kary lub przedmiotów, których posiadanie jest zabronione, lub mogących stanowić dowód w postępowaniu karnym lub przedmiotów podlegających przepadkowi w przypadku uzasadnionego przypuszczenia posiadania przez osobę broni lub takich przedmiotów lub uzasadnionego przypuszczenia ich użycia do popełnienia czynu zabronionego pod groźbą kary; dokonywanie sprawdzenia prewencyjnego w celu ochrony przed bezprawnymi zamachami na życie lub zdrowie osób lub mienia lub w celu ochrony przed nieuprawnionymi działaniami skutkującymi zagrożeniem życia lub zdrowia lub bezpieczeństwa i porządku publicznego; wydawania osobom poleceń określonego zachowania się w granicach niezbędnych do wykonywania zadań Policji lub w granicach niezbędnych do ochrony przed zatarciem śladów przy zabezpieczaniu miejsca zdarzenia lub w celu uniknięcia bezpośredniego zagrożenia bezpieczeństwa osób lub mienia, gdy jest to niezbędne do sprawnej realizacji zadań Policji albo uniknięcia zatarcia śladów przestępstwa lub wykroczenia. Interwencja policji na imprezie – czy muszę wpuścić policjanta do domu? Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, ponieważ polski ustawodawca nie penalizuje zachowania polegającego na niewpuszczeniu podejmujących interwencję policjantów do naszego lokalu. Jednak nie wpuszczenie policji do mieszkania będzie miało dla imprezujących dalsze negatywne konsekwencję, przede wszystkim w postaci skierowania do sądu przez policjantów wniosku o ukaranie za czyn wskazany w art. 51 ustawy kodeks wykroczeń na podstawie zeznań sąsiadów, którzy zawiadomili policję o zakłóceniu spoczynku, porządku publicznego czy spoczynku nocnego. Podstawą skierowania przedmiotowego wniosku jest oczywiście podejrzenie popełnienia wykroczenia. Spowoduje to wszczęcie postępowania przed sądem, co oprócz grzywny narazi obwinionego na dodatkowe koszty postępowania. Niezależnie od powyższego, należy pamiętać, że funkcjonariusze policji mogą wejść do mieszkania i dokonać przeszukania w trybie tzw. postępowania w niezbędnym zakresie – opisanego w kodeksie postępowania karnego i kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia. Takie działanie policji, może mieć miejsce jeśli konieczne jest zabezpieczenie śladów czy dowodów przestępstwa przed ich utratą, w wypadku niecierpiącym zwłoki. Przykładem opisanej sytuacji może być np.: dochodzący z lokalu zapach marihuany. Podsumowując: teoretycznie więc możesz nie wpuścić policjanta do lokalu, ale jak opisano powyżej policjant i tak posiada prawne narzędzia, aby do lokalu wejść, a samo nie wpuszczenie policji do lokalu może mieć dla nas bardziej bolesne skutki niż próba porozumienia się z policją i przyjęcia np. pouczenia. A po wejściu do lokalu – co może policjant? Po pierwsze policjanci wylegitymują wszystkie osoby przebywające w lokalu. Uwaga! Odmowa udzielenia informacji policjantowi w zakresie własnej tożsamości, miejsca zamieszkania czy wykonywanego zawodu również stanowi wykroczenie na gruncie art. 65 § 2 Interweniujący policjanci w razie jeśli doszło do faktycznego zakłócenia spokoju mogą podjąć następujące działania: zakończyć interwencję stosując pouczenie, zwrócenie uwagi, ostrzeżenie lub stosując inne środki oddziaływania wychowawczego; nałożyć grzywnę w drodze mandatu karnego; skierować do sądu wniosek o ukaranie. Najczęściej policjanci stosują w takich wypadkach po prostu pouczenie, chyba że zakłócanie spokoju przez konkretnego obywatela nie ma charakteru incydentalnego. Jeśli masz pytania, potrzebujesz pomocy, indywidualnej konsultacji napisz do mnie na adres: anna@ Więcej prawnych nowinek? Zapraszam na Facebooka i Instagram.
czyli sprawa trafia na policję