🕹️ Żona Traktuje Mnie Jak Śmiecia
Rzeczywiście, to jest powód - mąż nie traktuje mnie jak kobiety swoich marzeń, nie sypie mi płatków róż pod nogi, tylko wypruwa sobie żyły dla nas, to zamienię się w egoistyczną idiotkę i będę traktować go jak śmiecia. Jak ktoś ma urojenia, że jest zdradzany, to powinien się leczyć a nie zatruwać życie bliskim.
Potraktowal mnie w okropny sposób, nie umiem sobie poradzić - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy
Co jeszcze ta gra jest zdolna pokazać w dziedzinie chamstwa i opluwania graczy? Wbijam sobie elegancko 11/9 w lidze weekendowe i potem dostaję żrącym kwasem po oczach. KAŻDY przeciwnik od tego momentu w składzie ma Mbappe, zasrańca Ben Yeddera zbugowanego, nie raz mieli też Nazario czy Pele. Nie był
Pan jak się do niego dzwoni to wszystko w porządku, ale wcale nie jest odpowiedzialny, traktuje mnie jak śmiecia. Nie załatwia nic żeby kanapa była dostarczona. Nie wiadomo kto wydał pozwolenie temu panu na prowadzenie firmy .
Tłumaczenia w kontekście hasła "Ona traktuje mnie" z polskiego na angielski od Reverso Context: Ona traktuje mnie jak brata, a ty traktujesz ją jak śmieci.
Mnie próbuje ugodzić czym się tylko da, po cichu. Mówi, że nie dbam o dzieci, że niczym się nie zajmuję, podejrzewa o zdrady, traktuje jak śmiecia ale nie wrzeszczy.Powiedział, że to ja jestem sprawdzą przemocy! Jeszcze trochę i oszaleję, wolę otwartą wojnę niż coś takiego. Trzymajcie za mnie kciuki,
Miłego dnia i polecam inne miejsce do pracy, ja znalazłem takie miejsce gdzie nie traktuje mnie się jak śmiecia i nie nazywa się tego "twardą (usunięte przez administratora) w gastro" a jestem traktowany z godnością i wymaga się ode mnie tylko abym dobrze wypełniał własne obowiązki. 3; 12
Milczysz, a ja się uśmiecham, choć wiele mnie ten grymas kosztuje. Bo prawda jest taka, że wciąż jeszcze cię kocham. A przynajmniej nie umarło we mnie to wszystko, choć sam nie wiem, jak to możliwe po tym wszystkim, co się stało. Kiedy twoja córka zaczęła mnie traktować per noga, powinienem się domyślić, że coś jest nie tak.
Witajcie, nie chcę się za dużo rozpisywać.Mam ciężką sytuację w domu.Mieszkam tylko z ojcem.Traktuje mnie jak śmiecia od zawsze.Muszę być wyprowadzka z domu-pilne
Jeżeli uważasz, że metafora użyta do opisu jest równoważna do samozachwytu , że w wieku 17-19 lat powinienem już traktować osobę która traktuje mnie jak śmiecia jako odpowiednik pracodawcy, do którego powinienem obchodzić się z szacunkiem, to przyznam, że musisz przemyśleć kilka rzeczy.
Witam. Mam 27 lat. W przeszłości rodzice alkoholicy znęcali się nade mną psychicznie, przemoc fizyczna również nie była rzadkością. W wieku 22 lat związałam się z cudownym facetem. Przynosił mi kwiaty, kochał, rozpieszczał - i gdzieś w tych słodkościach nie zauważyłam, że kompletnie mnie od siebi
Ale nie jestem, do jasnej cholery, Waszą koleżanką. I nikt mnie nie ma prawa traktować jak śmiecia, który powiedział za dużo. Mam naście lat, ale oczekuję minimum szacunku. I tak jest w każdym przypadku, kochani. W każdym. Przedstawiłam historie trzech osób. W tym dwóch, które dostały po dupie, bo poszły za daleko.
nkwXjrx. fot. Adobe Stock, Pogodziłam się już z tym, że matka traktuje mnie jak wyrodną córkę, a mojego brata wychwala pod niebiosa. Ale nie pozwolę się im wykorzystywać! W mojej rodzinie kobiety zawsze lekceważyły inne kobiety, swoje córki, wnuczki... Zauważyłam to już w dzieciństwie, kiedy ze zdumieniem odkryłam, że babcia kompletnie nie liczy się ze zdaniem swoich dwóch córek, tylko wszystkie sprawy omawia z synami. I nie chodziło jedynie o jakieś ważne problemy. Nawet w kwestii tego, co będzie na obiad, konsultowała się tylko z moimi wujami! Ale już przygotowanie tego obiadu pozostawiała, oczywiście, kobietom.? Moja mama lubiła powtarzać, że matka kocha ją najbardziej z całej rodziny Już od małego uważałam, że nie jest to prawda. Babcia stawiała moją matkę nie wyżej w domowej hierarchii niż własnego pieska, którego można było od czasu do czasu pogłaskać, ale człowiek nie spodziewał się od niego żadnych rewelacji. No, może moja matka była o tyle przydatniejsza, że leciała do babci na każde zawołanie. Kiedy trzeba było posprzątać po remoncie, zajmowała się tym moja matka, odchwaścić ogródek – matka. Jej bracia byli stworzeni do wyższych celów. Starsza siostra szybko odcięła się od takiego niewolniczego wykorzystywania i zawsze wymigiwała się, mówiąc, że ma własną rodzinę. To dlatego została okrzyknięta czarną owcą. No bo jak to? Kobieta, a nie zna swojego miejsca w szeregu? A ja akurat uważałam, że ciocia Janka dobrze zrobiła! Miała przecież wyższe studia, doktorat z ekonomii, a przez własną matkę była traktowana jak popychadło. Nie dała sobą pomiatać i chwała jej za to. No, bo co miała moja z tego, że na wszystkie wakacje jechała do swojej matki, aby jej pomagać w domu? Tyle tylko, że po pogrzebie pozwolono jej wybrać sobie, co chciała z wyposażenia domu, podobnie jak ciotce Jance. Tak! Moja babcia w testamencie zaznaczyła, że dom z ogrodem należy się jej dwóm synom, a córkom „ruchomości”, czyli stare meble i inne graty. Matka nawet przez moment nie pomyślała o tym, aby zaskarżyć testament i domagać się zachowku. Ciotka też machnęła na wszystko ręką, czym mnie zresztą bardzo rozczarowała. Liczyłam na to, że przynajmniej ona będzie walczyć o swoje. W końcu w ten sposób pozbawiała majątku swoje dzieci. Nie rozumiałam zachowania matki i ciotki. Wierzyłam, że ja będę inna. Niestety, piętno lekceważenia kobiet w mojej rodzinie odcisnęło się także na moim życiu… Mam młodszego brata, który gdy tylko się urodził, stał się oczkiem w głowie matki Początkowo sądziłam, że chodziło tylko o to, iż lekarze powiedzieli jej, że nie będzie już mogła mieć więcej dzieci, więc każde by wyniosła na piedestał. Ale nie, najważniejsze było to, że Bartek to chłopiec. Matka nigdy nie była w stosunku do mnie wylewna i jako małe dziecko sądziłam, że tak musi być. Po prostu ma taki charakter, nie okazuje uczuć. Jak bardzo się myliłam, okazało się po przyjściu na świat Bartka. Nie było chyba w okolicy drugiego tak dopieszczonego chłopca! Matce ręce same się do niego rwały, a usta składały jak do pocałunku. Liczyłam przez chwilę na to, że po prostu się zmieniła i mnie także dostanie się porcja czułości. Nic bardziej mylnego. Wcześniej prawie mnie nie zauważała, a teraz i owszem, tyle że stałam się dla niej pomocą domową, kimś, kto miał dbać o to, aby Bartusiowi niczego nie brakowało. Mimo wszystko kochałam brata. Był słodkim dzieckiem... Do czasu, aż nie dorósł i nie zorientował się, jakie korzyści może czerpać ze swojej pozycji w rodzinie. Wtedy stałam się jego ofiarą. Wykorzystywał mnie do tego, aby żyć lekko i przyjemnie To nie do uwierzenia, ale to ja dostawałam od matki pasem, gdy mój brat przynosił ze szkoły gorszy stopień! Bo przecież powinnam go była dopilnować, czyli właściwie chyba się za niego nauczyć, a już na pewno odrobić jego lekcje. Bo on zawsze wolał iść na boisko z chłopakami i pograć w piłkę. Nie miał mnie kto bronić, bo ojciec słabo się udzielał. Zajęty swoją pracą, w domu był gościem, a w końcu w ogóle go zabrakło. Odszedł do innej. Matka wtedy dostała prawdziwego szału! Na przemian popadała w histerię i w depresję. Bartek się od tego kompletnie odciął, zresztą miał wtedy zaledwie 14 lat. Jej ofiarą stałam się więc ja. To na mnie ćwiczyła swoje wrzaski, w moim kierunku leciały wyzwiska. Nagle byłam winna nawet jej rozwodu, sama nie wiem, jakim cudem. Raz kazała mi się wynosić z domu, a potem nagle zmieniała zdanie i twierdziła, że powinnam z nią mieszkać już zawsze i się nią opiekować, bo taka jest powinność córki. Pewnego dnia pojechała nawet na moją uczelnię i usiłowała wypisać mnie ze studiów, bo „wykształcone kobiety nie znają swojego miejsca w rodzinie” i mnie nie są potrzebne żadne stopnie naukowe, bo powinnam tylko zajmować się matką. Oczywiście, wyproszono ją z sekretariatu, a awantura, jaką wtedy urządziła, stała się słynna na całym wydziale. Miałam już tego tak dosyć, że pomyślałam o wynajęciu własnego mieszkania Tyle tylko że brakowało mi pieniędzy, bo chociaż dorabiałam sobie w markecie na kasie, to marne grosze wystarczały mi jedynie na drobne przyjemności. Zaczęłam więc myśleć o zmianie pracy, co nie było łatwe, bowiem robiłam wtedy dopiero licencjat i formalnie nie miałam wykształcenia. Ale los się do mnie uśmiechnął... Moja druga babcia, matka ojca, postanowiła po śmierci dziadka, że zostawi mi swoje dwupokojowe mieszkanie. – Wiem, że kiedy nadejdzie stosowna chwila, to spłacisz swojego brata. Zresztą mam wrażenie, że wasza matka i tak zapisze wszystko jemu, więc tobie coś się należy przynajmniej ode mnie – stwierdziła, a mnie stanęły w oczach łzy wzruszenia. Najpierw zamieszkałyśmy razem i był to jeden z najspokojniejszych okresów w moim życiu. Skończyłam studia, dostałam tytuł magistra, a w markecie awansowałam na kierowniczkę kas. Powodziło mi się naprawdę dobrze. Tymczasem mój brat nie zdał matury… Kiedy mieszkałam u babci, nie miałam z nim takiego kontaktu jak dawniej. Niestety, jemu było wygodniej przyjąć punkt widzenia matki, że jestem wygodnicka i od nich uciekłam zamiast im pomagać. Oczywiście, oboje uznali, że Bartek zawalił naukę przeze mnie. Mimo że wiele razy mu powtarzałam, że zawsze może do mnie wpaść i odrobić lekcje ze mną. Ale on wolał robić z siebie ofiarę mojej „emancypacji” zamiast wziąć się do nauki. Matka się na mnie obraziła za jego maturę, że przestała mnie nawet zapraszać na święta. A kiedy do niej dzwoniłam z życzeniami, była oschła i szybko kończyła rozmowę. Na szczęście miałam jeszcze babcię, no i ojca, z którym utrzymywałam bliski kontakt. Zaprzyjaźniłam się z jego nową żoną, która była nowoczesną, samodzielną kobietą mającą własne zdanie. Była tak inna od mojej histerycznej matki! Bardzo mi imponowała i miałam nadzieję, że będę taka jak ona. Mijały lata. Dochodziły mnie rozmaite złe wieści na temat mojego brata. Podobno więcej siedział w domu, niż pracował. Wyrzucano go z pracy, nigdzie nie mógł zagrzać miejsca. – To dlatego, że jest taki zdolny i inteligentny! Przełożeni boją się, że zajmie ich miejsce i dlatego nie pozwalają mu rozwinąć skrzydeł! – tłumaczyła wszystkim moja matka. Czasem ludzie powtarzali mi te jej mądrości Wzruszałam wtedy tylko ramionami. Aż pewnej paskudnej wiosny, która przypominała raczej listopad, ciężko zachorowała moja babcia. Jej serce nie wytrzymało zapalenia płuc i zmarła. Wiedziałam, że ta chwila musi kiedyś nadejść, miała już w końcu 87 lat, ale i tak strasznie to przeżyłam. W skrytości ducha liczyłam chyba, że będzie żyła wiecznie i zawsze będzie moją podporą. Na pogrzebie babci mój brat pojawił się w towarzystwie matki. Nie zdziwiło mnie to, bo babcia podczas rozwodu moich rodziców nie powiedziała złego słowa o mamie, a i wcześniej nie wtrącała się w ich małżeństwo. Nie było więc tutaj miejsca na jakieś animozje. Zdziwiło mnie tylko to, że oboje z matką wyglądali tak… zamożnie! Mój brat przyjechał takim samochodem, na jaki mnie długo nie będzie stać, chociaż w pracy znowu awansowałam na zastępcę kierownika marketu. – Bartek założył własną firmę i świetnie mu się powodzi! Nawet nie wiecie, jaką on ma głowę do interesów! – usłyszeliśmy od mamy, która puchła z dumy. Nie zazdrościłam bratu powodzenia w interesach i trzymałam za niego kciuki. Chętnie bym znowu nawiązała z nim bliższy kontakt, ale on nie chciał Nie mam pojęcia, dlaczego, przecież nic od niego nie chciałam. A na pewno nie pieniędzy, miałam swoje. Bolało mnie jego zachowanie, ale co miałam począć? Starałam się żyć własnym życiem. Miałam 32 lata i wciąż byłam sama. Jakoś nie układało mi się z mężczyznami, mimo że przecież miałam swoje mieszkanie i bardzo chciałam założyć rodzinę. Tymczasem doszły do mnie wieści, że mój brat się żeni! – Podobno musi, rozumiesz – jedna z ciotek sprzedała mi informację, że dziewczyna Bartka, której nawet nie znałam, jest w ciąży. Plotka się potwierdziła, chociaż moja matka utrzymywała, że dziecko jest jak najbardziej zaplanowane, a Bartek szaleńczo zakochany. Podczas przygotowań do szybkiego wesela, w które zostałam nagle włączona, ustalono, że w moim mieszkaniu także zatrzymają się goście. Nie miałam nic przeciwko temu, zdziwiło mnie tylko, że pojawiła się u mnie również... matka z walizką. Omamiła mnie, twierdząc, że po prostu chce sobie pogadać z dawno nie widzianą kuzynką, więc dlatego zdecydowała się na nocowanie u mnie. Nie sądziłam wtedy, że na nocowaniu się nie skończy. Nie umiałam i nie śmiałam wyrzucać z domu własnej matki, więc siedziałam cicho, kiedy goście już wyjechali, a ona została. W końcu nie miałam okazji dotąd jej gościć, brałam więc jej wizytę za dobrą monetę, za chęć naprawy relacji ze mną. Bomba wybuchła, kiedy w dwa tygodnie po weselu powiedziałam matce, że wyjeżdżam służbowo na tydzień i może odwiozę ją wcześniej do domu, aby nie siedziała u mnie sama. – A czy ja ci w czymś przeszkadzam? – zapytała z pretensją w głosie. – No nie, poza tym przecież wyjeżdżam. Myślałam tylko, że mama będzie wolała być u siebie – stwierdziłam. – Ależ ja jestem u siebie! – usłyszałam wtedy zdumiona. – Chyba nie pozbędziesz się z domu własnej matki? I wtedy się dowiedziałam, że oboje z Bartkiem ustalili, iż po jego ślubie matka zamieszka ze mną. – Ale na jakiej podstawie? Skąd ten pomysł? – nie mogłam wyjść ze zdumienia. – No, bo ty przecież nie masz męża i pewnie już zostaniesz starą panną. A Bartuś musi mieć teraz więcej miejsca dla swojej rodziny. W końcu się ożenił i oczekują z Moniką dziecka! Nie możesz być taką egoistką! – usłyszałam. – Ja? Egoistką? – w głowie mi się nie mieściło, że można się komuś zwalić do jego domu, bez jego wiedzy i zgody! Oni sobie z Bartkiem tak ustalili! Dobre sobie!? – A poza tym wiesz, że właściwie połowa tego mieszkania powinna należeć do twojego brata? Czy babcia nie to miała na myśli, mówiąc, że powinnaś go spłacić? – moja matka wysunęła koronny argument, przy którym spasowałam. Mieszkanie wprawdzie było w całości przepisane na mnie i Bartek nic do niego nie miał, ale w sumie... Matka mi chyba na razie nie przeszkadzała, przynajmniej miałam do kogo otworzyć buzię po pracy. Pozwoliłam jej tymczasowo zostać. I to był mój błąd. Po roku bowiem okazało się, że małżeństwo mojego brata to kompletna pomyłka. Ciąża, oczywiście, była wynikiem przypadku, a może nawet dziewczyna zagięła na Bartka parol, sądząc, że jest zamożnym biznesmenem. Kiedy jednak okazał się męskim szowinistą wymagającym absolutnego posłuchu i obsługiwania, Monika zabrała dziecko i wróciła do rodziców, występując jednocześnie o rozwód i wysokie alimenty. Tylko że tych alimentów mój brat nie miał z czego płacić, bo jego firma splajtowała. Niestety, Bartek był doskonałym biznesmenem tylko w oczach mamy, która jak się okazało, w swojej naiwności, pozwoliła mu zaciągnąć kredyt na firmę pod hipotekę swojego mieszkania. Kiedy biznes upadł, bank zaczął się upominać o kolejne raty kredytu, na które nie było pieniędzy. Bank zajął więc mieszkanie matki. Kiedy pewnego dnia wróciłam z pracy, zastałam moją matkę pijącą herbatę z Bartkiem. Nawet jeśli w głębi duszy miałam nadzieję, że wpadł tylko na chwilę, to jego walizki stojące w korytarzu świadczyły o czymś innym. – Cześć, siostra! Ustaliliśmy z mamą, że wy dwie zamieszkacie w większym pokoju, a ja wezmę ten mniejszy – zapowiedział mi z bezczelnym uśmiechem. – Nie mam mowy! – postawiłam się od razu. – To moje mieszkanie, zapisane na mnie notarialnie i nie zamierzam się nim dzielić! – wybuchłam, bo to, co mi zaproponował, było szczytem bezczelności. – No wiesz! Własną rodzinę na bruk wyrzucisz? – oburzyła się matka. – Wyluzuj! Przecież ja nie mówię, że będę tutaj mieszkał na zawsze – stwierdził lekceważącym tonem brat. – Przytulę się tylko na jakiś czas, aż nie stanę z powrotem na nogi. Mam już na oku taki jeden interes i jeśli chcesz, to nawet mogę cię wziąć do spółki. Chociaż, oczywiście, musiałabyś się do niego dołożyć. Myślę, że pod to twoje mieszkanie jesteś w stanie wziąć z 200 tysięcy kredytu, a wtedy...? – Nie zamierzam brać żadnego kredytu! – brakowało mi słów na jego bezczelność. – Możesz się u mnie zatrzymać góra na miesiąc, a potem musisz sobie znaleźć inne mieszkanie. Wynajmij coś! – zapowiedziałam. – I nie licz na to, że odpuszczę. Wystarczy, że mieszka u mnie matka. Bartek się obraził. Matka także Przez miesiąc w domu panowała ciężka atmosfera, którą mężnie znosiłam. Kiedy zbliżał się wyznaczony przeze mnie termin, przypomniałam Bartkowi, że za chwilę wystawię mu walizki za drzwi. Chyba wyczuł w moim głosie determinację, bo w wyznaczonym dniu już go nie było. – Musiał przez ciebie wynająć sobie jakąś norę! – biadoliła matka nad tym, jaką jestem wyrodną siostrą. Aż żałowałam, że nie kazałam się wynosić jej razem z nim. Teraz za to mam piekło we własnym domu. Matka codziennie daje mi do zrozumienia, że Bartek za chwilę zrobi interes życia i weźmie ją do siebie, do jakiegoś pałacu, a ja wtedy nie będę mogła liczyć na nic. Ani na wsparcie finansowe, ani na to, że będą mnie uważali za swoją rodzinę. I karmi się takimi mrzonkami już trzeci rok, podczas gdy Bartek zatrudnia się w coraz to innej pracy i zalega Monice z alimentami. Zszedł na psy, ale moja matka tego nie widzi i chętnie oddałaby mu wszystko. Dobrze, że już niczego nie ma, a moimi rzeczami nie może dysponować. Czytaj także:„Po ślubie moja Kalinka zmieniła się w jędze nie do wytrzymania. Szkoli mnie jak w wojsku. Ktoś mi podmienił żonę"„Urodziłam i mąż stracił na mnie ochotę. Woli po nocach oglądać porno niż pójść ze mną do łóżka. Czuję się jak śmieć"„Po 12 latach pracy, dzięki której wzbogacił się on, jego dzieci i jego była żona, ja nie mam nic”
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-05-27 00:44:45 mack480 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-26 Posty: 2 Temat: Moja żona przestała mnie kochać i traktować jak sobie sprawę, że to forum należy do kobiet, ale może któraś z Was Drogie Panie pomoże mi zrozumieć zaistniałą w moim życiu sytuację. Jesteśmy małżeństwem od ośmiu lat, mamy wspaniałą pięcioletnią małżeństwo od początku układało się całkiem nieźle, mimo kłopotów finansowych i moich zdrowotnych. przed przyjściem córki na świat,zacząłem pracować jako kierowca. Uświadomiłem żonę, że rzadziej będę obecny w domu, ale wzamian będziemy mieli za co funkjonować. Tym bardziej, że ona nie pracowała a dziecko było w drodze. Z upływem czasu zaczęliśmy stawać coraz pewniej na nogach. Dobry samochód, potem wynajęcie mieszkania i kupno drugiego samochodu dla wakacji zażyczyła sobie kupno działki rekreacyjnej nad bałtykiem. miesiące po powrocie zaczęła prosić o kupno mieszkania, też tego dokonałem. W pewnym momencie zaządałem, żeby poszła do pracy. Długo trwało, ale jednak znalazła sobie pracę. Od tego momentu zaczęły się problemy. Podróże służbowe, ciągłe dwóch latach jej pracy nagle posypały się awanse. Co miesiąc dostawała nowe pracowałem dniami i domu prałem gotowałem sprzątałem i prasowałem. Zacząłem się tym interesować. Ludzie z jej pracy zaczęli rozpowiadać o romansie- dotarło to także do mnie. Znalazłem w jej bilingach numery nieznane i nie wpisane w książkę, używane dyskretnie w późnych godzinach nocnych, kiedy ja spałem. Znalazłem także karte do telefonu i jeszcze jeden aparat telefoniczny. Jak zapytałem twierdziła,że to tajemnica służbowa i nic nie może powiedzieć. Kiedy zapytałem o zdradę, uzyskałem odpowiedz, że nigdy mnie nie jej wierzyć, ale zdrugiej strony nigdy nie należała do ludzi mających odwgę cywilną, aby się przyznać. Zaczęły się awantury. Uciekałem z domu, miałem dość tej atmosfery. Zacząłem być traktowany jak to jesteś a jak cię nie ma to też dobrze. Zacząłem walczyć o swoją pozycje w tym małżeństwie. Teraz czuje się zbędnym balastem w jej życiu, takie piąte koło u wozu. Najlepiej żebym, siedział cicho, nie mówił nic i nie podskakiwał. Pracuj, zajmuj się dzieckiem, domem i nie wtrącaj się w moje życie. Tak ona by mi,że to poprostu życie. Ja potrzebuję ciepła, miłości, szacunku, mówię jej o tym głośno a ona mnie nie słyszy. Twierdzi, że małżeństwo to tak każdy sobie ale pod jednym dachem. Ja się nie mogę z tym pogodzić. Bardzo ją kocham, ale nie wiem jak sobie to poukładać wzgledem samego wiem jak mam tak żyć. 2 Odpowiedź przez takasobiemamuśka 2011-05-27 04:00:11 takasobiemamuśka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-13 Posty: 2,191 Wiek: 42 Odp: Moja żona przestała mnie kochać i traktować jak tu i mężczyźni, więc nie krępuj się ...myślę, że sam rozumiesz sytuację i żadna z nas .... co by nie radziła...nie zastąpi szczerych i trudnych rozmów z żoną...powodzeniazawsze warto walczyć jeśli jest chociaż cień szansy na odbudowę...ale trzeba by zacząć od szczerej i pewnie bolesnej rozmowynie mam niestety pojęcia jak mógłbyś się za to zabrać, by sprowokować żonę do szczerościznasz ją lepiej.... 3 Odpowiedź przez bellew 2011-05-27 09:17:28 bellew Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-02-11 Posty: 1,123 Odp: Moja żona przestała mnie kochać i traktować jak partnera. mack480 napisał/a:Muszę jej wierzyćA dlaczego musisz,jeśli masz podstawy twierdzić że to za dziwna "nocna praca".Wydaje mi się że Cię "kłamie" bo się pod te numery 4 Odpowiedź przez takasobiemamuśka 2011-05-27 12:07:46 takasobiemamuśka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-13 Posty: 2,191 Wiek: 42 Odp: Moja żona przestała mnie kochać i traktować jak mnie rozmowa, taka "prawdziwa" zaczęła się dopiero wówczas jak przytoczyłam mężowi fakty, o których się dowiedziałam...trudno zaprzeczać faktom ...w końcu najzręczniejszy kłamca, czy kłamczucha pogubi się w tym owijaniu...działaj, szukaj, posprawdzaj co się da...garzka prawda lepsza od takiego zawieszenia w niczym.. 5 Odpowiedź przez Norvil 2011-05-27 13:41:45 Norvil Zbanowany Nieaktywny Zawód: Net-facet Zarejestrowany: 2011-05-19 Posty: 92 Wiek: 37 Odp: Moja żona przestała mnie kochać i traktować jak partnera. Nie chcę być dostarczycielem złych informacji, ale kiedyś slyszałem podobną historię u kolegi - z tym, że kolega był już w trakcie rozwodu - ale niestety takie to były poczatki...Najgorsze są te tzw k....okonferencje - ponoć kobiety dostają tam małpiego rozumu...... Moja żona też mi opowiadała - jak zaocznie studiowała to na nocnych " imprezach " co się działo - wszyscy koledzy z roku " rzucali " się dosłownie na swoje koleżanki - a ze mężatka to niezły układ niczego nie powie bo się boi - abstrahując moja zona twierdziała, że propozycje miała prawie od wszystkich kolegów z roku ale z żadnego nie skorzystała... ( z tym , że ja jak pamietam z czasów takich studiów "nasze mężatki" koleżanki z roku były bardzo konserwatywne.... 6 Odpowiedź przez mack480 2011-06-12 23:57:06 mack480 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-05-26 Posty: 2 Odp: Moja żona przestała mnie kochać i traktować jak mnie ze swoim współpracownikiem. straciłem sens swojego życia 7 Odpowiedź przez kobietka25 2011-06-14 11:39:43 kobietka25 Na razie czysta sympatia Nieaktywny Zawód: lepiej się nie chwalić :) Zarejestrowany: 2011-06-14 Posty: 20 Wiek: 27 Odp: Moja żona przestała mnie kochać i traktować jak partnera. Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. nie załamuj się ! dasz rade... Tell my WHY! - dobry song Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witajcie. Przechodzę gehennę jak wielu z was. Nie wiem czego oczekuję od was: wytłumaczenia jak mógł, wytłumaczenia czemu teraz traktuje mnie jak wroga, dodania otuchy, dania mi nadziei że się opamięta. dorosła niegłupia kobieta a jestem teraz jak dziecko we mgle. Hu¶tawka nastojów, emocji, nienawi¶ć i miło¶ć na raz. Jak w każdym małżeństwie były wzloty i upadki, pierwszy kryzys 4 lata temu gdy syn miał rok. Stwierdził, że przytyłam w ci±ży i nie wracam do wagi, ze ma do¶ć monotonii, chciałby żebym była bardziej spontaniczna. A według mnie nasze życie troszkę się zmieniło, uspokoiło bo mieli¶my roczne dziecko. Wtedy po ok. 1,5 tygodniu poprosił żeby¶my spróbowali od nowa. Starałam się schudn±ć ale nie udało mi się( oprócz owszem złych nawyków mam duże problemy hormonalne, dziecko tez było po długim leczeniu). W kwietniu tego roku podjęłam dodatkow± pracę czyli ł±cznie 1,5 etatu. Chciałam zdobyć inne doswiadczenie aby po roku poszukać pracy żebym miała wolne weekendy żeby¶my mogli zacz±ć ciekawiej żyć. Nie zd±żyłam. czasami na jesieni zapaliła mi się czerwona lampka ale umiejętnie j± zgasił. Az nagle z błahego powodu urz±dził awanturę gdzie kilka godzin wcze¶niej planował nasz± wspóln± niedzielę. Stwierdził ze jestem gruba ¶winia, że ma do¶ć takiego życia, że mam wypi....lać do mamusi, ze mnie zniszczy.. Szok, niedowierzanie( był wstawiony). Dwa dni póĽniej chciał rozmawiać żeby podzielić kredyty( mieszkanie na kredyt, kanapa, telewizor i gotówkowy wzięty na jego firmę ale który podpisałam) Zaoferował się opłacać na pół + przedszkole syna i ratę n a telewizor że będzie płacić on. oczywi¶cie raty z kredytu na firmę spłaca jego firma( ale boję się że gdy będę chciała rozwodu z orzeczeniem o winie to każe mi płacić tez ten kredyt) a ja na to nie zarobię. nie wyprowadził się bo tez nie za bardzo ma za co po zapłaceniu wszystkich opłat i kredytów. i Tak przez miesi±c żyli¶my obok. Momentami był miły i s±dziłam ze zmieni zdanie a chwilami traktował okrutnie, agresywnie, atakował mnie że to wszystko moja wina. Podejrzewałam ze to ma drugie dno bo pilnował telefonu jak cerber aż wypił za dużo i miałam szanse go przejrzeć. Znalazłam smsy, nie daj±ce w±tpliwo¶ci, z przed dwóch godzin, usn±ł i zapomniał wykasować. Jej numer znał na pamięć bo nie zapisany w telefonie. Rano się zorientował bo mnie zna i widział że co¶ jest nie tak. Powiedziałam ze wiem. W¶ciekł się strasznie, groził mi że jak powiem jego matce to będzie wojna, że tylko ja jestem temu winna, cały czas jest dla mnie bardzo nieprzyjemny. Chyba nie spodziewał się ze znajdę co¶ na niego i zburzyłam jaki¶ jego plan. Odej¶ć z domu nie chce choć mówiłam żeby poszedł do niej mieszkać, żebym nie musiała na niego patrzeć. ale on nie chce. Cierpię strasznie, kocham i nienawidzę jednocze¶nie. Oczywi¶cie plany rozwodowe jak najbardziej w mocy. Nie rozumiem czemu się tak zachowuje, przecież płace na pół swoje zobowi±zania, rozwód dam, to czemu mnie tak atakuje zamiast i¶ć w cholerę i żyć z now±? jestem zagubiona i momentami my¶lę żebym przebaczyła i spróbowała ale on nie wygl±da jakby był tym zainteresowany a ja na pewno w takiej sytuacji nie wyjdę z inicjatyw±. Przygotowuje się do rozwodu i czekam ale na co to nie za bardzo wiem....że wróci, odszczeka złe słowa czy ze zniknie z moich oczu i przestanie męczyć to bedę mogła zacz± z tego wychodzić. A wy co uważacie. dlaczego tak się zachowuje. o co mu chodzi. Tylko o to ze boi się rozwodu z jego winy?? Strona 1 z 16 1 2 3 4 > >> Deleted_User dnia grudnia 22 2014 22:06:20 Boi się wszystkiego. Straty wygodnego życia , żony, która przyjmuje jego humory, utraty opinii męża ojca w rodzinie pracy u znajomych. Kasy na alimenty (odkrycia przez męża kochanki?) mieszkania. Pierwsz± emocj± która się pojawia u rozchwianych emocjonalnie ludzi jest prawie w 100% strach i agresja. Takie najprostsze i atawistyczne reagowanie występuje automatycznie jako reakcja obronna. Potem jest szukanie zastępczych winnych. Przykro mi ale to jest totalna niedojrzało¶ć. Nie musiała¶ tak czasem wci±ż pomagać mężowi w różnych sprawach? rozgoryczona dnia grudnia 22 2014 23:03:20 W sprawach biznesowych, gdy cos trzeba załatwić jest skuteczny, zaradny. Natomiast bardzo leniwy, wygodny i wszystko co domowe było na mojej głowie. Pretensje mial ze z domu robie muzeum bo dla niego za czysto, zapierniczalam w dwoch pracach zeby on mogl inwestować w firme a jak ppwoedzialam zmeczeniu to tez bylo zle. Seks mial, owszem w ostatnim półroczuu pare razy pdmowilam ale i tak byl kilka razy w tygodniu. A on po pracy lezal albo przed tv albo przed komputerem. To nie dzowne ze mu sie nudzilo,a jak gonilam go do roboty w domu to zrzedzilam wedlug niego. Skoro byl taki nieszczę¶liwy ze mna juz jak stwierdził od kilku lat to po co zena siedzial, trzeba bylo soe rozwie¶ć i szukać dopiero szczę¶cia gdzie indziej. Ale kochałam go mimo wad, byly piekne momenty Ale nigdy mnie tak naprawde nie docenial. Ja mu wyprawilam w tym rolu huczna 40-stke to mi podziękował kilka miesięcy pozniej znajdujac sobie kochanke. Nanawijal jej pewnie makaronu na uszy jaki to on wła¶ciciel firmy a mima zrzednie jak cp miesi±c trzeba kilka tysięcy zostawić na zobowi±zania finansowe. Ciekawe czy dlugo go będzie jeszcze kochać. Deleted_User dnia grudnia 22 2014 23:12:55 Na rozwód z jego winy w zasadzie nie masz dowodów. Nie zqbezpieczylas niczego i dodatkowo on już wie , ze Ty wiesz. SprawdĽ w necie gdzie w Twojej okolicy s± darmowe porady prawne , tam uzyskasz informacje nt. min kredytów i nbędziesz wiedziała na czym stoisz . Nagrywaj go jak Cię wyzywa i możesz też założyć na komp program szpiegujacy. Pamiętaj również ze w razie rozstania występujesz do s±du o zabezpieczenie alimentacyjne rozgoryczona dnia grudnia 22 2014 23:24:18 Mam zdjęcia jego i jej smsow na jego telefonie. A spróbuję go nagrac ale będzie ciężko bo to cwana szuja i pilnpwal sie. Zgubiła go zbyt duza dawka alkoholu i pewnosc siebie ze ja obrazona będę bezczynnie czekać ze mu się odmieni. Deleted_User dnia grudnia 22 2014 23:29:22 Czyli zrobił sobie z ciebie służ±c± , matkę swoich dzieci. A poza tym już mu nie pasowała¶ do wymarzonego obrazka. Zrzędz±ca żona do tego już nie modelka. Co¶ chłop ma z systemem warto¶ci. Kasa sukces itp wymazały mu wierno¶ć szacunek. Pewnie dla niego to bzdety. Taki wizerunek też kreuje wokół siebie? Rozgoryczenie , żal, w¶ciekło¶ć i mnóstwo pytań będ± ci towarzyszyć. Większo¶ci z nas te pytania blakn± z czasem gdy zdajemy sobie sprawę że to nie my jeste¶my winni zdrad naszych partnerów. Dlatego nieobwiniaj się za to. To on zdradził to była jego decyzja. Choć historie zdrad s± różne prawie zawsze jest to wina zdradzaj±cy go. Wymówki to ¶miech na sali za gruby za chudy za leniwy za pracowity . Co tylko chcesz to znajdziesz w opowie¶ciach zdradzonych. Bardzo fajn± rad± któr± pewnie nie raz usłyszysz to zadbaj o siebie. Fryzjer hobby towarzystwo innych. Chodzi o to by nie zwariować i mieć poczucie swojej warto¶ci. Tak -jeste¶my warto¶ciowi. Nie dla naszych żon czy mężów czy kogo kto ma. Dla nas i dla ludzi których znamy. Poczuj się potrzebna. Twój m±ż jest agresywny i wci±ż cię oskarża? Nie musisz mu niczego udowadniać. Po prostu nie pozwalaj na to. Nie jeste¶ zerem. Nie pozwól aby dzieci widziały takie traktowanie ciebie. Dla nich jeste¶ najważniejsza i niech tak zostanie. Przestań usługiwać panu i władcy. Przecież mu to przeszkadza. Będzie się mógł wykazać a ty masz prawo mieć czas dla siebie. To ważne dla twojego zdrowia. Masz prawa. Deleted_User dnia grudnia 22 2014 23:30:38 Spróbuj z keylogerem na komputer. Mój eks też był bardzo sprytny , po założeniu programu miałam wszystko na tacy.. Deleted_User dnia grudnia 23 2014 00:07:38 rozgoryczona, Zacznę od końca. Pytasz, czy kochanka długo go będzie kochać. Powiem Ci, że jak taka przywra się przyssie, to nie łatwo się odklei. Będzie ci±gnęła z niego, ile się da. A on będzie j± okłamywał, ile wlezie! Dlatego nie chce od Ciebie odej¶ć. Przy Tobie nie musi nic. Nie musi się wysilać, grać, pozować. Ty wszystko wiesz i go akceptujesz. Z Tob± może zrobić, co mu się podoba. Uważa Cię za własno¶ć. Zna Twoje słabo¶ci i wie, jak je wykorzystać. Mieszkaj±c z kochank± musiałby się wysilać, starać. Nie daj Bóg, spełniać jej ż±dania. sprz±tać, wynosić ¶mieci, myć kibel, robić zakupy. A po co? Jak on j± chce tylko do bzykania! Sama piszesz, że to leń. Kolejna rzecz. Dlaczego jeste¶ bierna? Dlaczego nie Ty masz wyj¶ć z inicjatyw±? Na co czekasz? Naprawdę chcesz go takiego? Gbur, cham i ordynus! Wierzysz, że się zmieni? Prędzej mój pies w Wigilię zacznie gadać ludzkim głosem! Dobrze wiem, ile żalu nosisz w sobie, ile pytań zadajesz. Ale wci±ż stoisz w martwym punkcie. A to jest najgorsze. To wyniszcza i powoduje, że wci±ż się boisz. Boisz się zmiany. Boisz się być bez niego. On znęca się nad Tob±. Upokarza Cię. Robi to w wiadomym celu. By¶ była słaba. I całkowicie zależna od niego. To oprawca. Czy on często pije? Uważaj. Kochanka plus alkohol plus duże wydatki, Ľle rokuj± dla firmy. Wiem co¶ o tym. Pomy¶l, jak zabezpieczyć się finansowo. Jemu, oczywi¶cie, ani mru mru. Może poradĽ się rodziców, rodzeństwa. Wiem, że Twoje emocje sięgaj± zenitu. Niestety, obedrę Cię z marzeń; ten człowiek będzie coraz gorszy, coraz bardziej ¶miały w swoich zachowaniach. Tak, masz rację, jeste¶ jego wrogiem. Bo budzi się w Tobie ¶wiadomo¶ć i ujawnia instynkt samoobrony. Co go doprowadza do szału, bo nie tak sobie to zaplanował. Miała¶ być głucha, ¶lepa i bez języka w gębie! Jak powiedział mojej koleżance jej, były już, m±ż: jeste¶ czym¶ na kształt czego¶. Dlatego pokaż temu łajdakowi, kto jest silny! Musisz być cwańsza od niego. Na razie b±dĽ cichutka. I pokorna. Zbieraj dowody. Musi z czym¶ wpa¶ć. Co¶ w kieszeniach, w samochodzie, może, niech kto¶ z zaufanych znajomych go po¶ledzi...ale Ty trzymaj buzię na kłódkę. Przygotowanie do rozwodu, to nie czekanie na jego ruch. Skoro traktuje Cię, jak wroga, to wypowiedz mu zimn± wojnę. Nie łudĽ się, że odzyskasz cudownego męża, wszak nigdy takim nie był. Popatrz lepiej na swoj± przyszło¶ć, bez przemocy, lėku, ci±głych rozczarowań, upokorzeń, smutku i beznadziejnego czekania nie wiadomo na co. To gnój, który zasługuje, jedynie, na konkretnego kopa! Więc mu go daj! rozgoryczona dnia grudnia 23 2014 04:26:42 Ja sobie winy wmówić nie daje. Keylogger nie przejdzie bo używa tylko firmowego laptopa a wczoraj dziwnym trafem popsuł się niby laptop a wieczorem po moim przyj¶ciu z pracy komputer stacjonarny tez się popsuł. A do laptopa nie mam juz dostępu. Ja zdaję sobie sprawę ze bylam sluzaca i pewnie od dawna mnie nie kocha wiec powinno go juz tu w domu nie być. Przecież wie ze mieszkanie jest na kredyt, spłacać go mamy do 2043 roku wiec mieszkanie jest banku a nasz jest kredyt. Sama nie sprzedam bo akt notarialny jest na nas oboje. Do podziału tylko kredyty. A ja nie usluguje od pierwszego dnia gdy zaż±dał rozwodu. Ani razu nie poprosilam o powrót do mnie i nie poproszę bo wiem ze bym tego póĽniej zalowala i straciła bym szacunek do siebie. Ja jestem gruba ale zawsze zadbana, zawsze umalowana, wlosy zrobione i nie zobaczy mnie innej. Ja przy nim nie placze, robie to w nocy gdy spi, gdy jestem sama albo u rodziców. Namiary na prawnika juz mam ale teraz okres ¶wi±teczny to musze sie z tym wstrzymac do nowego roku. Moze to lepiej , uspokoje troszkę emocje. Tylko żebym juz nie musiała codziennie go widzieć bo to wzmaga moj bol. Dziękuję wam za dla mnie bardzo cenne i łatwiej mi z nimi. Pisze nie porz±dnie bo na telefonie bo komputer popsuty ale i tak stoi w pokoju w którym on spi. Komentarz doklejony: I tak macie racje boje się być bez niego chociaż i tak poza chwilami sama dzwigalam ciężar obowi±zków. Wychodzi wiec na to ze nawet z nim bylam bez niego. Lajdak ktory gdy mu się chce to jest szalenie błyskotliwy, romantyczny, bardzo zawsze o mnie dbal wozku do ostatnich dni przed ż±daniem rozwodu. Taki jest teraz caly czas dla niej a jeszcze jej nie pokazal tej gorszej strony ktora ja juz znam doskonale. Ale tesknie za jego dobra strona. Pewnie to minie. Deleted_User dnia grudnia 23 2014 09:11:53 On nie idzie do boczniaczki, bo może ona jest mężatk±, a je¶li tak, to pewnie ma ona także i dzieci- taki może być np. powód tego, że ten człowiek dalej siedzi Ci na karku. Wiesz, miełło¶ć miełło¶ci±, ale nie jest tak łatwo ogarn±ć cał± tę prozę życia. Wy macie kredyty do spłacenia, jest dziecko, więc w perspektywie i alimenty do płacenia na dziecko, a może i na Ciebie, w ¶rodowisku też z lekka by zahuczało, bo przecież nie jest powodem do dumy zostawiać rodzinę dla jakiej¶ doopy. Ludzie ¶miej± się z takich facetów, bo rzeczywi¶cie, żadna to korona na głowie. Przez jaki¶ czas, gdy zacz±ł ten chłop puszczać się z boczniaczk±, to jako¶ znosił to, że ci±gle mieszka z Tob±, na starych smieciach i raz był miły, a za chwilę drażniła¶ go swoim widokiem, ale jednak jako¶ to wytrzymywał. W każdej chwili mógł przecież gwizdn±ć na boczn± i ona zadzierała kiecę i leciała do niego. Przez chwilę zwarli się więc w miełłosnym u¶cisku, ponaparzali a po wszystkim, każde otrzepało się jak kaczki na deszczu i wracało na swoje ¶mieci. Chłop ten wracał wybzykany i może nawet było mu i wygodnie w takim układzie, że może wrócić na swoje ulubione miejsce na kanapie przed telewizorem. Czas jednak mijał i wiadomo, że boczny romans też w jakis sposób ewoluował. W zwi±zku z tym, Ty coraz bardziej działasz temu człowiekowi na nerwy, bo z jednej strony on już natychmiast chciałaby poł±czyć się na wieki z oblubienic±, ale z drugiej strony rozwala go proza życia. Może przez doop± on kreuje się na wielkiego bogacza, na takiego co to wszystko może, a tymczasem gdyby przyszło co do czego, to nagle okazałoby się, że facet połyskuje goł± doop±. Moim zdaniem on dalej siedzi Ci w domu, bo nie za bardzo wie, co ma teraz zrobić. Widzisz- on tak broni się przed tym, żeby¶ Ty nie zdemaskowała go przed jego rodzicami?- w takim razie można domy¶lać się, że ten człowiek jest zwykłym zakłamanym kołtunem, wiesz z gatunku tych, co to przed ludĽmi udaj± porzundnych,,a gdy nikt nie widzi, to nie brzydz± się nawet i zdrady. Dobrze, że przestała¶ mu usługiwać- niech on sam się teraz oporz±dza albo niech podrzuca swoje ospermione gacie do prania swojej doopie. Ty nie masz juz żadnych zobowi±zań wobec tego pana, jako pani domu ani, tym bardziej, jako żona. Dbaj tylko o siebie i o dzieci- a zreszt± Ty tak postępujesz i super, że tak ¶wietnie potrafisz pokazać komu¶, że nie pozwolisz, by Tob± pomiatano. On Ciebie nie kocha, bo według jego standardów, Ty widocznie nie dorastasz mu do pięt. Może boczna jest, według niego, lepszym dla niego gadżetem. Może to jaka¶ mężatka, a może po prostu jaka¶ wolna kobieta, może młodsza od Ciebie, może to albo tamto, albo nawet sramto. Nieważne jaka ona jest- on woli j± od Ciebie. A ona niech bierze sobie chama i zdrajcę, i niech cieszy się jakby kto¶ do kieszeni jej nasrał. Przyjdzie czas, to on i j± pu¶ci kantem, bo czy nie jest faktem, że chociaż on jest niby z ni±, to jednak i z Tob± uprawiał seks? Widzisz więc co to za facet- szmata a nie honorowy mężczyzna. Dlatego nie stój mu na drodze do szczę¶cia, tylko daj mu wolno¶ć. Nie czekaj na to, aż on sam ruszy doopę do s±du, bo może długo jeszcze będziesz czekała na takie zmiłowanie boskie. A poza tym, może być też tak, że chłop ten nauczy się funkcjonować w tego rodzaju układzie, Ciebie zeszmaci już tak do końca, nauczy się żyć w domu, po którym łazi jakas baba,a swoje miełłosne fantazje będzie realizował na boku. Ta obecna boczniaczka znudzi mu się na przykład, on przysi±dzie na chwilę na doopie, a za moment znajdzie sobie kolejn±. Ty zanim się zorientujesz skończysz, jako sterana i zmęczona zyciem zgorzkniała kobieta, bo przecież będziesz widziała, w jakim małżeństwie Ty żyjesz. Bysior będzie pasł się na Twoich plecach, choćby i do póĽnej staro¶ci. Szkoda czasu na męsk± ku...wę- niech bierze sobie takiego ta boczniaczka. Tak więc nie doszukuj się w jego opieszało¶ci co do wyprowadzenia się z domu, jakiej¶ szansy na jego wielki powrót, lecz patrz przytomnie i weĽ sprawę w swoje ręce. Nie masz w głowie sieczki zamiast mózgu, więc i na rozwi±zanie zależno¶ci finansowych też znajdzie się jaki¶ sensowny sposób, bo dla chc±cego nie ma nic trudnego. Dalej- napisała¶, że ten facet potrafi być chamski i bezczelny- to będzie się pogłębiało, bo tak, jak napisałam, wcze¶niej, jego ci±gnie do boczniaczki i dlatego Ciebie postrzega, jako kręc±ny się po gaciach smród. Nic nie zmieni tej sytuacji, a Ty musisz poj±ć, że skoro tak się stało, to Ty zadnego pożytku z tego chłopa na pewno by¶ już nie miała. Zaraz po Nowym Roku zakręć się koło swoich spraw. Na marginesie- za chwilę będ± swięta, będzie sylwester- ciekawe jak ten facet wybrnie z kłopotów w takiej sytuacji, czy zostawi Ciebie i spędzi sylwestra z boczn±, czy też zostanie w domu i będzie wkurzał się i denerwował czy kochanica nie zerwie z nim np. z powodu pozostawienia jej na sylwetra. Będziesz miała okazję obejrzeć istny teatr- zbieraj dowody i zakończ to żałosne małżeństwo. Niech wywłoka idzie do wywłoki, a Ty zyj spokojnie i w normalno¶ci. Deleted_User dnia grudnia 23 2014 09:18:21 Czy, cał± noc nie spała¶? Jak masz problem ze snem, może warto poprosić lekarza o doraĽne leki. Nic tak nie daje sił i przejrzystego my¶lenia, jak sen. A, teraz, musisz mieć siły. O nim nie my¶l już w kategorii: mój m±ż. S± ¦więta. Więc, faktycznie, spróbuj odsuwać złe my¶li, jego traktuj z dyplomatyczn± rezerw±. I my¶l o tym, co dobre. Masz dziecko, rodziców. A to, co najcenniejsze, to Ty sama. Nikt nie przeżyje za Ciebie życia, więc nikt nie będzie nim dyrygował! Tęsknota minie, ale, niestety, musisz to odchorować. Potrzeba czasu. Najważniejsze, żeby¶ ocaliła swoj± godno¶ć. Ja sobie postanowiłam: nigdy nie płakać przez faceta! No, póki, co, jestem, jak skała! Najsmutniejsze jest, tylko to, że nie widzę normalnych facetów. Strona 1 z 16 1 2 3 4 > >> Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Witam, 15 lat razem, kochana córeczka ... co dalej ? Moja partnerka (jesteśmy po 30tce) średnio co 2 lata zakochuje się w "kolegach" potem kosz i wraca ... Zawsze wybaczałem nie mam siły nawet pisać, jestem wrakiem psychicznym coś jak zombie ... W planach budowa domu, drugie dziecko i gdzieś uśpiłem te jej demoniczne zapędy było stabilnie .... Ostatnio nie wróciła nie noc znów wszystko wróciło znów jakiś kochaś, płacze po nocach mówi ze on jej nie chce a ja tłumacze córce że mama żle sie czuje ... Traktuje mnie jak śmiecia wyzwiska wszelakie wszystko robię źle nawet psuje rzeczy których nie dotykałem. Ona nie pamięta że przed chwilą mnie obraziła, śmieje się do łez na reklamie proszku do prania za chwilę płacz i agresja do tego zawieszki patrzy w punkt i nie ma z nią kontaktu (trzeba szturnąc) Podczas seksu wymawia ich imiona potem przeprasza. Po 15 latach wspólnego życia usłyszałem nie możemy się kochać bo ona ma wyrzuty sumienia nie mam juz siły udawać przed dzieckiem że jest OK ja cierpię ... Po rozstaniu wielokrotnym i tak wraca i dalej planujemy przyszłosć Sprawdziłem historię ogląda porno grupowe Na zewnątrz jest normalna jesteśmy normalną rodzina to wewnętrzny koszmar nikomu tego nie mowilem Dziś chce się zabić nie widzę przyszłości ... Pyta jak wygląda nago czy komus się tam spodoba Zraniła mnie potwornie, ja to ciągnę ze względu na córeczkę ona kocha rodziców nie wie co się dzieje ... Błagam co mam robić ....
W marcu mija rok jak pierwszy raz odważyłam się sięgnąć po Nowennę Pompejańską. Zaczęłam ją odmawiać w bardzo trudnym momencie mojego życia, stawiając wszystko na jedną kartę – Maryję. To Jej zawierzyłam te wszystkie wydarzenia. Dziś, odmawiam już piątą swoją Nowennę Pompejańską. O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się kilka lat temu od mojej Ciotki, która bardzo nakłaniała mnie na jej odmówienie. Zapewne jak wszyscy na początku tak i ja stwierdziłam, że nie dam rady, że jest to zbyt duże wyzwanie dla mnie. Tłumaczyłam sobie, że jestem jeszcze młoda i na różaniec mam czas, bo jestem matką małych dzieci i z terminami u mnie zawsze na bakier ale Matka Boża nie dała tak łatwo za wygraną. Co jakiś czas natrafiałam w Internecie, to w prasie katolickiej na tą Nowennę ale wciąż nie potrafiłam się zdecydować, bo odmówienie jednej części różańca wydawało mi się ogromnym wyzwaniem a co dopiero mówić o trzech częściach. W 2015 roku, po dziesięciu prawie latach małżeństwa, wydawało mi się w miarę udanego, przyszedł kryzys. Kryzys tak trudny, że mówiliśmy z mężem już o rozwodzie. Nie miałam pojęcia co mogę jeszcze zrobić aby je uratować. Wydawało mi się że zrobiłam wszystko i nic nie przyniosło efektu. Nie miałam już żadnego ruchu i pomysłu. Dokładnie 22 marca 2016 r. w rozpaczy, złości na Pana Boga krzyczałam, że jeśli tam jest i wciąż mnie słucha to może ma pomysł jak mogę uratować nasze małżeństwo, niech da mi jakiś znak. Długo nie musiałam czekać. Tego samego dnia dostałam maila od mojego szwagra ze świadectwem kobiety, żony, która uratowała swoje małżeństwo, odmawiając Nowennę Pompejańską. Szwagier, bardzo namawiał mnie na odmówienie tej Nowenny, on sam odmówił ją także w naszej intencji. Nie zastanawiałam się długo bo wiedziałam, że Bóg chce abym wszystkie swoje troski powierzyła Jej – Matce Miłosierdzia w Nowennie nie do odparcia. Tak też się stało. Zaczęłam ufać nie swoim możliwościom i nie tylko sobie ale przede wszystkim Bogu i Maryi. Trzy pierwsze nowenny odmówiła w intencji mojego Męża. Były to najtrudniejsze nowenny jak do tej pory. Rwały mi się różance, między nami dochodziło do okropnych kłótni, śniły mi się koszmary. Bywały takie momenty, że już myślałam, że nie uda mi się jej skończyć ale kiedy klękałam do modlitwy zawsze przychodził spokój, radość i siła. Dziś mogę powiedzieć to śmiało, że moje małżeństwo zostało uratowane dzięki Matce Bożej i Nowennie Pompejańskiej, bo to Ona wyprosiła u Boga dla nas łaskę umocnienia więzi małżeńskiej. Piszę to świadectwo dlatego, że obiecałam to Matce Bożej ale także dlatego, żeby zachęcić każdego, do tego aby odkrył różaniec jako skarb, który mamy na wyciągnięcie ręki. Jako wielki oręż w walce ze złem, trudnościami i przeciwnościami. Nie wahaj się bracie i siostro sięgnąć po różaniec. Jeśli się odważysz, to gwarantuję Ci, że nigdy w życiu nie pożałujesz tej decyzji. Ja się odważyła i jestem wygrana, bo wiem i ufam, że to co wybrał dla mnie Bóg jest najlepsze. Już nie martwię się o moje jutro. Ja widzę swoją drogę tylko do zakrętu ale On widzi ja całą. Wszelkiego błogosławieństwa. Zapatrzona w Maryję StartŚwiadectwa o nowennie pompejańskiejAnna: Uratowane małżeństwo
żona traktuje mnie jak śmiecia